Derbowe emocje

  • 10.05.2017, 13:39
  • Tyrion
Derbowe emocje
W meczu derbowym rozegranym pomiędzy Orłem Goleszyn a Skrwą Łukomie nie zabrakło niczego. Olbrzymia determinacja, walka i emocje do ostatniego gwizdka. Nie obyło się bez kilku żółtych kartek i jednej czerwonej, a mecz do końca trzymał w napięciu nieliczną publiczność. Najbardziej narzekać można na ilość bramek w tym meczu, bo padła tylko jedna, dzięki której Skrwa pokonała na wyjeździe Orła 0:1.

Otwarcie Skrwy
Już pierwsza akcja meczu w 4. minucie zakończyła się golem. Rzut rożny z prawej strony bramki strzeżonej przez Dariusza Malinowskiego wykonywał Kamil Górecki. Ładnie zacentrował na „drugi” słupek, gdzie zamykał akcję Mariusz Beksa, grający trener Łukomia. Wyskoczył ponad rywali i głową zagrał krzyżowo na bramkę gospodarzy, czym zmylił bramkarza Orła i otworzył wynik tego spotkania. Ośmieleni szybkim prowadzeniem goście nie spuszczali z tonu. W 10. minucie w dogodnej sytuacji źle piłkę uderza Mateusz Sadowski i mija ona bramkę gospodarzy. Ci przez pierwszy kwadrans wydają się zaskoczeni. Po tym okresie zaczynają dochodzić do głosu. Sygnałem jest strzał z dystansu Piotra Widzyńskiego w 16. minucie. Uderzenie było celne, jednak skuteczną paradą goalkeeper gości Kamil Piankowski ratuje swój zespół. Po minucie znów groźnie było w polu karnym przyjezdnych. Świetnie w polu karnym odnalazł się Marcin Sprycha. Precyzyjnie uderzył, ale wspaniałą robinsonadą popisuje się Piankowski i gol nie pada. W odpowiedzi w ciągu minuty dwukrotnie kapitalne okazje na wpisanie się na listę strzelców ma Piotr Sadowski. Jednak nie potrafi on pokonać Malinowskiego i wynik nie zmienia się. W 28. minucie znów gorąco jest w szesnastce Skrwy. Zawodnicy Orła sygnalizują zagranie ręką, lecz sędzia tego meczu Michał Dziepak nie przerywa gry. W 31. minucie ładnie w pole karne gospodarzy wbiegł Patryk Karczewski, złożył się do strzału, ale piłkę w ostatniej chwili wybił mu Dawid Krajenta. Końcówka pierwszej połowy wyraźnie należy do Orła. W 40. minucie piękną wrzutką w pole karne popisuje się Piotr Widzyński. Do piłki dobiega Kamil Kitombo i efektownym szczupakiem uderza futbolówkę. Piankowski po raz kolejny nie daje się pokonać, i z niemałym trudem paruje piłkę na róg. W 43. minucie Mateusz Biegański łatwo ograł obrońcę Skrwy, wpadł w pole karne i uderzył w tzw. krótki róg. I tym razem lepszy był bramkarz Skrwy. W samej końcówce  zakotłowało się przed bramką gości. Piłka niczym kula bilardowa odbijała się od zawodników obu drużyn i ostatecznie została wyeksponowana w pole. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Skrwy. 

Walka, walka, walka
Tej walki z pewnością nie brakowało w pierwszej połowie, a w drugiej było jej jeszcze więcej.  Zawodnicy jednej i drugiej drużyny nie odstawiali nóg i głów. Walczyli o każdy centymetr boiska i z pewnością zebranej publiczności mogło to się podobać. Może nie było wielkich piłkarskich fajerwerków, jednak ta determinacja rekompensowała wszystko. W pierwszym kwadransie nie mieliśmy sytuacji bramkowych. Celny strzał na bramkę nastąpił w  57. minucie, kiedy to po uderzeniu Kamila Góreckiego nie dał się zaskoczyć Malinowski. Trener Bolimowski, zirytowany brakiem uderzeń na bramkę rywali, wprowadza na plac gry kolejnych zawodników. Istotną sytuacją dla dalszych losów meczu był niegroźny faul Kamila Góreckiego na zawodniku Orła. Sędzia nie był łaskawy dla zawodnika Łukomia i pokazał mu żółty kartonik, czego konsekwencją była „czerwień”, gdyż wcześniej już kartkę żółtą otrzymał. Nie było to zbyt fortunne zagranie zawodnika, gdyż osłabił on znacząco drużynę w niegroźnej sytuacji. Mimo straty gracza drugiego gola mogła zdobyć Skrwa. Jacek Beksa odzyskał futbolówkę w środkowej strefie, podał do Mateusza Sadowskiego, który znajdując się w dogodnej sytuacji, dał się ograć obrońcy. W 76. minucie daje o sobie znać młody napastnik Skrwy Kamil Bonisławski. Ruszył rajdem z połowy boiska, minął trzech rywali i gdy miał przed sobą tylko Malinowskiego, uderzył obok bramkarza. Goalkeeper gospodarzy instynktownie i w sposób fenomenalny zablokował strzał, zostawiając wysuniętą w tył nogę i odbił piłkę.. Później na boisku rządził już Orzeł, a Skrwa nastawiła się na kontry i obronę. Obronę czasem wręcz pełną desperacji, ale przy tym bardzo ambitną. Goleszynianie atakowali, wrzucali piłkę w pole karne rywali, jednak brakowało strzałów, a z przytłaczającej przewagi niewiele wynikało. W 90. minucie dobrą wrzutką popisuje się Widzyński. Piłka trafia na 5. metr, gdzie mija się z nią Piotr Borowski. Gdyby trafił, byłby z pewnością gol. W doliczonym czasie gry Orzeł mógł jeszcze dwukrotnie doprowadzić do remisu. Najpierw w polu karnym przytomnie znalazł się Mateusz Biegański. Długo nie myśląc, przymierzył przy słupku. Piłka szczęśliwie dla gości ociera się o nogę Daniela Wolaka i muskając słupek, wychodzi na róg. Jeszcze przez chwilę gorąco jest w polu bramkowym Łukomia. Broniący się całą właściwie dziesiątką blokują strzały zawodników Goleszyna, co skutkuje tym, że piłka zostaje kopnięta daleko w pole, a po chwili arbiter gwiżdże po raz ostatni w tym meczu. 

Dobry mecz
Obie drużyny uraczyły nas dobrym widowiskiem. Może nie był to mecz pełen świetnych akcji, gdzie piłka krąży od nogi do nogi, ale widać było niesamowitą ambicję obu drużyn. Pewnie w tym meczu najsprawiedliwszy byłby remis i niewiele do niego brakowało. Piłkarskie szczęście było dziś przy Łukomiu i dało im to upragnione pierwsze zwycięstwo tej wiosny i wymarzone 3 punkty. Warto wspomnieć, iż wbrew pojawiającym się przed meczem opiniom, że drużyny mogą się „umówić” na wynik, to z całą pewnością tak nie było i wszyscy obecni na tym meczu nie mogą mieć co do tego wątpliwości.   

 

Orzeł Goleszyn 0:1 Skrwa Łukomie 

Mar.Beksa (4)

Sędzia: M.Dziepak
Orzeł: D.Malinowski – K.Kitombo, J.Rutkowski, P.Widzyński, D.Krajenta, M.Szczepkowski Ż, K.Dzikowski (65 S.Kobuszewski)  M.Białek (79 Ł.Suliński) P.Brząkalski (46 Pi.Borowski), M.Sprycha (65 Prz.Borowski), M.Biegański Ż
Skrwa: K.Piankowski – Mar. Beksa, J.Brzemiński, D.Wolak Ż, M.Pesta Ż, K.Kalinowski Ż, J.Beksa, K.Górecki 2xŻ (70 CzK), M.Sadowski (85 Mi.Beksa), P.Karczewski, P.Sadowski (37 K.Bonisławski)

Tyrion
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe