PRZECIEŻ JEST KONRAD!

  • 28.06.2017, 09:25 (aktualizacja 05.07.2017 09:28)
  • Bogumił Drogorób
PRZECIEŻ JEST KONRAD! fot. Sabina Dołkowska
W dzień św. Wawrzyńca odbywały się odpusty. Niewielka, drewniana świątynia przy szosie gromadziła wiernych z parafii Szczutowo, ale do św. Wawrzyńca pielgrzymowali także ludzie z innych, nawet odległych stron kraju. Przygrywała orkiestra dęta, także z daleka.

Każdy odpust ma swój charakter, w zależności od patrona. Oprócz wymiaru duchowego, religijnego, także ludyczny, szczególnie na wsi, w mniejszych ośrodkach miejskich. Proboszcz miejscowej parafii szczutowskiej ks. Marian Orzechowski zawsze uważał, że muzyka jest doskonałym tłem dla nabożeństw, wyrazem głębokiego przeżywania i dlatego rokrocznie zapraszał orkiestrę, jako że Szczutowo – w porównaniu z innymi gminami powiatu sierpeckiego – swojej dętej nie miało. Któregoś dnia, przed św. Wawrzyńcem, pomyślał, że to wstyd, że po raz ostatni zagrają zaproszone orkiestry. Wszedł na ambonę i rzekł do wiernych: tworzymy orkiestrę dętą, kto gra na instrumentach różnych, niech się zgłosi do organisty.

Ludzie popatrzyli na siebie, nieco zdziwieni. Owszem, wielu było umiejących grać na grzebieniu, na łyżkach, na widelcach, walić wałkiem do ciasta w patelnię. Ale grać, tak prawdziwie, jak w radio, w telewizji, w filharmonii?

 

Okazało się, że przyszło czterech:

akordeonista, bębniarz, trębacz i student uczelni muzycznej, też trębacz. Stworzyli zespolik. To w tym właśnie  kwartecie znalazł się  Konrad Mazurowski, lat 19, student Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy, Wydział Dyrygentury Chóralnej i Edukacji Muzycznej. Chłopak ze Szczutowa!!! Kiedy zastanawiano się, kto poprowadzi orkiestrę, kto ma na tym polu jakieś doświadczenie, proces myślenia przerwał ks. Marian. – Jak to kto? Przecież jest Konrad! Lepszego dyrygenta, kapelmistrza nie znajdziecie! – przesądził sprawę, przerwał mamrotanie wątpiących. Dla młodego, utalentowanego człowieka było to wyzwanie. Ważny moment w realizacji swojej muzycznej pasji. Odpowiedź mogła być tylko jedna. Także dla porządku.

 

Ale głośno!

Mozolnie, do przodu, spokojnie, largo. W tym rytmie tworzyła się orkiestra dęta, której początek istnienia zanotowano w kronice Parafialnej Orkiestry Dętej w Szczutowie – jesienią 2004 roku. Pierwotny skład orkiestry przedstawiał się następująco: Konrad Motylewski – trąbka, Paweł Mazurowski – trąbka, Zbigniew Motylewski – sax alt, Konrad Mazurowski – sax alt, Bogdan Rogoziński – sax tenor, Karol Manelski – akordeon, Patryk Zawadzki – akordeon, Anna Zielińska – werbel, Ireneusz Olędrzyński – bęben. Skład dziewięcioosobowy, skromniutki, ale ruszyli. Zaczęli na nabożeństwach w kościele. Ustawili się na chórze i w stosownej chwili, na znak Konrada, zadebiutowali. Parafianie schowali głowy w ramiona, bo zrobiło się głośno. Aż ciarki przeszły po skórze. Jak gdyby dopiero teraz poznali potęgę muzyki! Chociaż słyszeli już wiele razy dętych, ale swoich jeszcze nie? I to w swoim kościele? Ks. Marian Orzechowski stał przy ołtarzu urzeczony, a uśmiechem dał do zrozumienia wszystkim – i tym na chórze, muzykom, i tym w ławkach – o to mi chodziło! Cieszyli się miejscowi, że udaje im się, że wszystko jakoś się im składa, że dobrze idzie, no i że ten młody Mazurowski daje sobie radę. Uroczystości kościelne, gminne – orkiestra zaczęła wypełniać znaczną część programu kulturalnego. Szła też w orszaku żałobnym, zagrała na ślubach.

 

Buraki!

Był przegląd orkiestr dętych, więc też pojechali (pomińmy nazwę miejscowości), były grupy muzyczne, doświadczeni grajkowie, obyci z atmosferą tego typu spotkań, był znany i doświadczony dyrygent – pomińmy jego twórcze osiągnięcia.

- A wy gdzie, buraki, za płot! Tu nie dla was miejsce – tak powitał ich dyrygent doświadczony, mocno spocony.

Muzyków ze Szczutowo poproszono na scenę poza konkursem, gdyż w takim charakterze przyjechali, bez rozpychania się łokciami, bez wielkich pretensji. Ale jak zagrali! Publiczność od razu zaskoczyła i zorientowała się, że na scenie jest sporo przestrzeni i miejsca. Dla wszystkich twórców. Po kilku latach ten sam dyrygent doświadczony i spocony, wraz ze swoją orkiestrą, w innym mityngu muzycznym, w innej miejscowości długo słuchał werdyktu jury. Szczutowo wymieniono na drugim miejscu, a jego ekipa nie znalazła się w pierwszej szóstce. I nikt nie wołał do nich: ej, wy, buraki, za płot!

 

Przy kościele

Konrad Mazurowski ukończył studia w Bydgoszczy i… zaczął kolejne, w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku na wydziale instrumentalnym o kierunku pedagogika instrumentalna - fortepian. Szczutowa nie rzucił, przeciwnie, orkiestra rosła, rozwijała się, wspomagana przez parafian, proboszcza, który nieustannie szukał sponsorów – a to na zakup strojów, instrumentów, a to na wyjazdy. Orkiestra miała grać tu i tam, brać czynny udział w życiu gminy, parafii, stając się ważną instytucją kulturalną w gminie, gdzie nie ma gminnego ośrodka kultury, który mógłby przygarnąć muzyków. Kalendarz wydarzeń kulturalnych z udziałem orkiestry dętej, której skład sięga dziś czterdzieści osób,  mówi sam za siebie.

- Dobry chłopak z tego Konrada – mówi ks. Marian. – Ambitny, profesjonalny. Duży szacunek dla niego. Tak się realizuje tu, u nas, oddolne inicjatywy, a przecież jest na początku drogi twórczej.

 

Chór

Dwa lata po założeniu orkiestry dętej proboszcz i kapelmistrz usiedli kiedyś w cieniu drzew nad jeziorem. I taką rozmowę toczyli.

- Posłuchaj, Konradzie, bo słuch masz dobry, może by tak…

- … co może by tak?

- Co byś powiedział na chór, żeby nie tylko muzyka, ale i śpiew?

- O tym samym myślałem… - i obaj panowie postanowili zrobić to, co im przed chwilą przyszło do głowy.

W sierpniu 2006 roku powstał chór „Kantata”, pod opieką artystyczną Konrada Mazurowskiego, który do sprawy podszedł, oczywiście, profesjonalnie. Po pierwsze uznał, że chór musi być czterogłosowy i że nie każdy będzie mógł w nim śpiewać. Nie na ochotnika, ale przez selekcję, także negatywną. Ten odpadł, tamta odpadła, ten się nie nadaje. I tłumaczył dlaczego. Uczył brzmienia, uczył odbioru dźwięków, a gdy zdarzyło się, że musiał jednocześnie dyrygować i chórem, i orkiestrą, pokazał, jak to się robi. Dziś w chórze śpiewa 17 osób, a blisko 60 osób gra  pod batutą młodego dyrygenta.

- To znakomity chłopak, dobrze poukładany, wie, czego chce i nikt go w tej branży nie dogoni – mówi proboszcz. – Przepraszam, że mówię: chłopak, choć ma już trzydzieści dwa lata i wkrótce się ożeni, ale dla mnie zawsze pozostanie ten jego chłopięcy temperament.

- A jego wybranka to…

- A też gra w orkiestrze, Dorota. Gra na klarnecie! Piękna para. W sierpniu ślub.

 

Tu i tam

Trzeba nagrać płytę z orkiestrą, bo jest okazja. Pierwsza upragniona płyta wychodzi w 2011 roku. Na niej m.in.  Marsz Radeckiego, One moment in time, Samba Evita, Tiger Rag, The Blues Brother Revue, Mamma Mia, The Pink Panther, Fascinating Drums, Mieszanka melodii filmowych. Trzeba pojechać na przegląd “Impresje Orkiestr Dętych” do Brodnicy, na konkurs do Zbrachlina, na Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny Kasztelania do Sierpca, do biskupa do Płocka, do Warszawy, na Święto Niepodległości do Gójska, na odpust parafialny ku czci św. Marii Magdaleny, na odpust św. Wawrzyńca, do Świnoujścia i Heringsdorfu, obsłużyć dożynki w Spale i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, 50 lat OSP w Urszulewie i 30-lecie kapłaństwa drogiego ks. Mariana Orzechowskiego, 90 lat OSP Gójsk i Boże Ciało – orkiestra i chór… A przede wszystkim popracować z uczniami w  Państwowej Szkole Muzycznej im. Marcina Kamińskiego w Sierpcu, w Szkole Muzycznej przy Zespole Szkół nr 5 im. ks. Jana Twardowskiego w Rypinie oraz w Szkole Podstawowej w Szczutowie. Nadto – przesłuchać każdego instrumentalistę indywidualnie i mieć choć chwilę czasu dla siebie, na sport.

- Oprócz muzyki interesuje mnie motoryzacja, a w szczególności motocykle.

- Naprawdę, nie dogonisz za nim, ale on sobie radzi. Ma wszystko dokładnie poukładane – z ks. Marianem Orzechowskim kończymy rozmowę o kulturze, która jest policentryczna, nie tylko związana z wielkimi ośrodkami. Talenty rozwijać można wszędzie, także w Szczutowie, na dalekim Mazowszu, bo też rodzą się wszędzie.

Bogumił Drogorób

Zdjęcia (3)

Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe