Niespodzianka

  • 4.10.2017, 11:14
  • Tyrion
Niespodzianka
Dość nieoczekiwanie Kasztelan traci pierwsze punkty w tym sezonie. W sobotnim meczu ulega na własnym boisku drużynie Świtu Staroźreby 1:3.

Spokojny mecz
Spotkanie z niżej notowanym rywalem Kasztelan zaczął dobrze i w 11. minucie mógł otworzyć wynik tego meczu. Dobra akcja skrzydłem Bartłomieja Śmigrodzkiego, dośrodkowanie na 6. metr, gdzie niepilnowany stał Damian Kotkiewicz. Napastnik „piwoszy” uderzył nieczysto i bramkarz gości Dawid Kręt bez kłopotu złapał piłkę. Po chwili w znacznie trudniejszej sytuacji do oddania strzału znalazł się Kotkiewicz, jednak minimalnie przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. W odpowiedzi składną akcję w 19. minucie przeprowadzili goście. Michał Sobczak zagrał do Macieja Sobiesiaka znajdującego się przed bramką Sierpca. Mimo asysty obrońców zdołał oddać strzał, ale tak jak w wypadku sierpczan również niecelny. W tej części meczu grę prowadził Kasztelan, a swoją przewagę potwierdził w 24. minucie. Kolejny rajd Śmigrodzkiego, który wyprzedził obrońcę i mocno uderzył na bramkę. Kręt kapitalnie odbił piłkę przed siebie, a do niej najszybciej doskoczył Damian Kotkiewicz, który głową umieścił ją w siatce. W dalszej części tej połowy niewiele działo się pod bramkami obu drużyn. Kasztelan atakował, jednak czynił to zbyt wolno i czytelnie. W ostatniej minucie gry na 14. metrze przed bramką Sierpca faulowany przez Marcina Rokickiego jest Maciej Sobiesiak. Sędzia spotkania nie miał wątpliwości i podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Michał Sobczak. Do przerwy był remis 1:1 ze wskazaniem na „piwoszy”.

Błędy, gole i liniowy
Po kwadransie przerwy dość statycznie grać zaczęli nasi piłkarze. Śmielej za to atakowali goście i szybko przyniosło im to gola. W 52. minucie duży błąd w kryciu popełniają nasi defensorzy. Adrian Grabowski zagrywa piłkę przed naszą bramkę strzeżoną przez Mateusza Ambrochowicza. Na 7. metrze kompletnie niepilnowany stał Maciej Sobiesiak i nie miał problemów z pokonaniem Mateusza, i ku zdziwieniu zebranych kibiców to goście objęli prowadzenie. Po stracie gola do odrabiania strat rzucili się gospodarze. W 58. minucie mocno zakotłowało się w polu karnym gości. Do sytuacji strzeleckiej doszedł Tomasz Braniecki, uderzył zbyt słabo i Kręt złapał futbolówkę. Na kolejną akcję Kasztelana musieliśmy poczekać kilkanaście minut. W 70. minucie dobrze na pozycję wybiegł Kotkiewicz. Minął nawet bramkarza, jednak powracający obrońca nie pozwolił mu się odwrócić do bramki i oddać celnego strzału. Trener Marcin Lig zaczął na plac gry wprowadzać rezerwowych, w tym Macieja Lemanowicza, którego dawno na boisku nie widzieliśmy. Niestety, zmiany nic nie dały i sytuacji klarownych było jak na lekarstwo. Ponadto przejście w grę na trzech obrońców również nie stworzyło przewagi w środku pola. Goście bronili się umiejętnie, dodatkowo niebezpiecznie wyprowadzając kontrataki. W 84. minucie ładnie z rzutu wolnego uderzał Jarosław Brzemiński, jednak i tym razem dobrze broniący w tym dniu bramkarz Świtu Dawid Kręt udanie odbił piłkę. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że goalkeeper Świtu to były gracz wielu klubów, w tym był w kadrze Lecha Poznań czy Amiki Wronki. Co prawda meczu w ekstraklasie nie rozegrał, jednak w III czy IV lidze udało mu się prezentować umiejętności. Dziś Kręt był niemal bezbłędny i mimo kilku bardziej lub mniej udanych prób zaskoczenia go przez zawodników Kasztelana bronił bardzo dobrze. Tak było choćby w 86. minucie przy strzale Michała Dzięgielewskiego. Niestety, w 88. minucie tracimy jeszcze Bartłomieja Śmigrodzkiego, który zobaczył czerwoną kartkę po starciu i przepychance z rywalem. Grający mądrze daleko od własnej bramki goście w doliczonym czasie gry przeprowadzają jeszcze jedną kontrę. Lewą stroną ruszył szybki Michał Sobczak. Minął on bez trudu trzech naszych zawodników i uderzył po długim rogu naszej bramki, pokonując Ambrochowicza. Trzeci gol dla gości rozstrzygnął ten mecz, który zwycięża Świt 1:3. 

Sędzia z matrixa
Nie można nie poświęcić zdania jednemu z sędziów liniowych w tym meczu. Arbiter ten popełniał kardynalne błędy w ustawieniu się w linii spalonego. Praktycznie zawsze był albo spóźniony, albo daleko przed ostatnimi zawodnikami, czym wzbudzał salwy śmiechu i irytacji na trybunach. Wydawało się, obserwując tego sędziego, że nie zna on przepisów o „spalonym”, a na linii znalazł się kompletnie przypadkowo. Na szczęście nie wypaczył on wyniku tego spotkania, jednak jego zachowanie wprowadzało wiele niepotrzebnych spięć i emocji. 

Słaby mecz
Świt Staroźreby jak sięgnąć pamięcią wstecz, od wielu lat nie leży Kasztelanowi. Zdarzało się tracić z tym rywalem punkty nawet gdy drużyny były po przeciwległych biegunach tabeli. Tym razem było podobnie, bo to sierpczanie byli zdecydowanym faworytem tego meczu. Prowadząc 1:0, nie potrafili dobić rywala jeszcze jednym czy dwoma golami. Karny i bramka gości w ostatniej akcji pierwszej połowy z całą pewnością ustawiła drugą część gry dla rywali, którzy uwierzyli we własne umiejętności. Świt grał w tym meczu mądrze i miał w swoich szeregach kilku bardzo dobrze grających zawodników, którzy poprowadzili drużynę do zwycięstwa. Kasztelan po dobrym meczu w Słupnie zagrał dziś słabiej, bez pomysłu na umiejętną grę rywala. Za mało było pomysłowych akcji, rozbijających szczelną obronę Świtu. Zbyt mało strzałów z dystansu, zbyt mało  agresywności, którą Kasztelan prezentował w kilku poprzednich meczach. Mimo tej porażki dalej „piwosze” przewodzą w ligowej tabeli.

Kasztelan Sierpc 1:3 Świt Staroźreby 

(1:1)

D.Kotkiewicz (24) –  M.Sobczak (44rk)(90+2), M.Sobiesiak (52)

Sędzia: Ł.Matlęga
Kasztelan: M.Ambrochowicz  – M.Rokicki, M.Siennicki (79 M.Kądalski), T.Braniecki, J.Brzemiński, Ł.Betlejewski (76 E.Cendlewski), D.Majewski, B.Śmigrodzki (Cz 88), D.Kotkiewicz, Ł.Paczkowski (57 M.Lemanowicz)  M.Dzięgielewski

Tyrion
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe