Zabiła własne dziecko, grozi jej dożywocie

  • 25.10.2017, 08:52
  • SK
Zabiła własne dziecko, grozi jej dożywocie
Ponad rok temu, w lipcu 2016 roku, powiat sierpecki obiegła tragiczna informacja „Zrobiłam bardzo złą rzecz. On chyba śpi”- powiedziała mężowi przez telefon zapłakana Paulina M. po tym, jak zamordowała swoje roczne dziecko. Sprawa wyszła na jaw, kiedy kobieta chciała się zabić, wjeżdżając pod tira w okolicy Grąbca.

W środę 13 lipca 2016 roku, około 5.00 rano na trasie numer dziesięć, w miejscowości Grąbiec, Paulina M. wjechała toyotą wprost pod nadjeżdżającą z przeciwka ciężarową scanię. Chwilę później na naczepę scanii najechał drugi samochód ciężarowy. Na miejscu tragedii ratownicy medyczni próbowali między innymi ratować życie małego Antosia. Nikt się nie spodziewał, że dziecko nie żyło już od kilku godzin, że miało dwie rany kłute zadane przez własną matkę kuchennym nożem. Kobieta jechała z martwym dzieckiem od Szczecina w kierunku Warszawy. Jolanta trafiła do sierpeckiego szpitala. Przeżyła wypadek. Mniej szczęścia miał kierowca ciężarówki, który wskutek obrażeń zmarł. 

Proces
20 października tego roku ruszył proces Pauliny M. Odbyła się pierwsza sprawa. Kobiecie postawiono dwa zarzuty: pierwszy zabójstwa, drugi umyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi jej dożywocie. Podczas wielogodzinnej rozprawy kobieta złożyła długie wyjaśnienia, w których przyznała się do winy i za wszystko obwiniła męża. Powiedziała miedzy innymi, że jej nie pomagał, że wprowadzał w stany depresyjne, faworyzował swoją rodzinę, dla której wynajął duży dom, nie zajmował się dziećmi, nie pozwalał spełniać się zawodowo. 

Tragiczny dzień
Podczas rozprawy oskarżona opisała przebieg tragicznego dnia. Paulina M. nóż, którym zabiła własnego syna, przywiozła z Niemiec. Dokonała tej zbrodni na obrzeżach Szczecina. Po wszystkim włożyła dziecko do fotelika w samochodzie, nie zapinając pasów i przykryła kocem. Jak mówi oskarżona, bała się rocznego syna i nie mogła na niego patrzeć. Kobieta chciała popełnić samobójstwo, zaczęła „się ciąć”. Zadzwoniła do siostry, powiedziała jej, by ta nie pytała, co się stało, ale by zapamiętała, że chce być pochowana z rodzicami. Oskarżona nie wie, dlaczego w chwili wypadku wjechała wprost pod nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówkę. Nie wie, dlaczego w tym momencie chciała się zabić, zobaczyła tylko światła.
Podczas składania wyjaśnień oskarżona popadała w chwiejne nastroje. Mąż, który był obecny na sprawie, po zobaczeniu żony, rozpłakał się. Wyrok nie zapadł. Odbędą się kolejne rozprawy, podczas których  zapadnie wyrok skazujący Paulinę M. za popełnione przestępstwa.

SK
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe