Wielkie emocje w Wielką Sobotę

  • 4.04.2018, 09:08
  • Tyrion
Wielkie emocje w Wielką Sobotę
Duży prezent wielkanocny sprawili sobie i swoim kibicom piłkarze Skrwy Łukomie, którzy do 82. minuty przegrywali ze Zrywem Bielsk 2:1, a ostatecznie po kapitalnej końcówce zwyciężyli 2:3.

Skuteczny Zryw
Po porażce w pierwszym meczu piłkarze Skrwy po rehabilitację udali się do Bielska na starcie z tamtejszym Zrywem. Gospodarze, którzy na inaugurację zremisowali z inną naszą powiatową drużyną Orłem Goleszyn, na wiosnę prezentują się bardzo dobrze i nie inaczej było i w tym spotkaniu. Od pierwszych minut przewagę uzyskali bielszczanie. Już w 10. minucie mogli objąć prowadzenie. Adrian Żuchniewicz urwał się obrońcom Skrwy i wyszedł w sytuacji sam na sam. Bramkarz Łukomia Marek Tyburski umiejętnie skrócił kąt uderzenia i Żuchniewicz trafił tylko w słupek. W odpowiedzi na bramkę Kamila Grzelaka uderzał Radosław Kowalski, jednak nie zaskoczył goalkeepera Bielska. W 15. minucie błąd popełniają zawodnicy Skrwy, którzy tracą piłkę w środku pola. Zryw rusza z akcją. Futbolówkę otrzymuje Filip Orłowski, który minął obrońcę i ładnie uderzył, na szczęście minimalnie chybił. 3 minuty później ładnie z rzutu wolnego uderzał Żuchniewicz. Świetnie na linii bramkowej zachował się Tyburski i sparował piłkę na rzut rożny. W 23. minucie pada pierwszy gol w tym meczu. Dośrodkowanie z rzutu rożnego. Piłka trafia do Damiana Lewandowskiego, który kompletnie nieobstawiony znalazł się na 7. metrze przed bramką Skrwy. Uderzył precyzyjnie w okienko i otworzył wynik meczu. Przy tej bramce dużą niefrasobliwością wykazali się zawodnicy Skrwy, którzy mało że nie obstawili Lewandowskiego, to nie zareagowali na długo pozostającą w powietrzu piłkę. Stracona bramka podziałała mobilizująco na Skrwę i już w 29. minucie był remis. Oddać trzeba, że szczęście uśmiechnęło się do Skrwy przy tej akcji. Daleka wrzutka Michała Beksy w pole karne Zrywu. Do piłki wyskakuje Mariusz Beksa, który znalazł się pod bramką przeciwnika. Tam przegrywa pojedynek główkowy z Jarosławem Sulkowskim, zawodnikiem Zrywu. Bramkarz Bielska Kamil Grzelak popełnia błąd, zbyt daleko wychodząc z bramki i Sulkowski niefortunnie przerzuca własnego bramkarza, a piłka trafia do siatki gospodarzy. Rozochocona wyrównaniem Skrwa szybko może wyjść na prowadzenie. Strzały z dystansu Kamila Bonisławskiego i Jacka Beksy skutecznie wyłapuje Grzelak i nie ma zmiany rezultatu. Zryw po stracie gola był przez kilka minut w „szoku” i trochę trwało, zanim wrócił do gry sprzed 29. minuty. Końcówka połowy należała do Zrywu i swoją przewagę bielszczanie dokumentują golem. Zespołowa akcja. Dośrodkowanie w środek pola karnego, gdzie przytomnie zachował się Kamil Łęcki. Przyjął piłkę na pierś i uderzył przewrotką w dolny lewy róg bramki przyjezdnych. Podobnie jak przed tygodniem Skrwa w końcówce I połowy traci gola i na przerwę schodzi, przegrywając 2:1.    

Show Patryka
Po wznowieniu gry bielszczanie kontynuują dobrą grę. Szczególnie aktywny jest w tej części meczu Filip Orłowski. Zawodnik ten mógł dwukrotnie wpisać się na listę strzelców, jednak zabrakło mu szczęścia i skuteczności. Szczególnie w 55. minucie, kiedy to minął się z piłką, będąc niepilnowany na 5. metrze od bramki Skrwy. W 60. minucie ładnie z wolnego uderzał Żuchniewicz, jednak piłka minęła o metr bramkę gości. Swoich szans próbował też Lewandowski, a przede wszystkim Łukasz Zawadzki, który w 80. minucie znalazł się sam na sam z Markiem Tyburskim. Bramkarz Łukomia świetnie interweniował i zapobiegł stracie kolejnej bramki. Kiedy wydawało się, że bliżsi podwyższenia wyniku są aktywniejsi gospodarze, pada gol, ale dla gości. Jacek Beksa dokładnie zagrywa górną piłkę za plecy obrońców do Patryka Karczewskiego, który przez długie minuty tego meczu grał jakby na „zaciągniętym hamulcu”. Nie było w jego poczynaniach tego błysku i przyśpieszenia, którym potrafi zaimponować. Karczewski tym razem „wrzucił wyższy bieg”, przyjął piłkę, minął jednego z rywali i podciął futbolówkę nad wybiegającym z bramki Grzelakiem, doprowadzając do wyrównania. Zryw rusza do ataków, jednak czyni to mało precyzyjnie i nie potrafi realnie zagrozić bramce Łukomia. Skrwa dla odmiany jest zabójczo skuteczna. W 87. minucie Mariusz Pesta posyła mocną piłkę na lewą stronę boiska. Tam do futbolówki dobiega Karczewski. Mija na pełnym biegu najpierw jednego, potem drugiego rywala, zbiega do linii końcowej i uderza na bramkę rywali. Futbolówka znajduje miejsce między rękami bramkarza i wpada do siatki. Skuteczna akcja Patryka Karczewskiego i wybucha prawdziwy szał radości w obozie Skrwy, bo  zaledwie w kilka minut przeszli oni z „piekła do nieba”. Mecz mimo usilnych prób piłkarzy Zrywu, pragnących doprowadzić do remisu, kończy się tryumfem Łukomia, który zwycięża 2:3. Obiektywnie w tym spotkaniu lepiej prezentowali się gospodarze. Grali dojrzalszą piłkę i częściej od rywali byli przy niej, dodatkowo mieli więcej okazji strzeleckich. Mimo to nie ugrali nawet punktu. Skrwie nie szło w tym meczu od pierwszych minut. Straty łatwych goli nie działały motywująco. W grze w pierwszej połowie pozostawali tylko dzięki niefrasobliwości zawodnika Bielska, który umieścił piłkę we własnej bramce. Mimo to pokazali charakter w ostatnich 10 minutach. Świetnie zagrał nie tylko Karczewski, jako strzelec dwóch goli, ale i cała drużyna, która mądrze atakowała i umiejętnie się broniła. Tym razem szczęście było z Łukomiem i oby tak było przez całą rundę.

 

Tyrion

Zdjęcia (3)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe