O krok od niespodzianki

  • 12.09.2018, 08:53
  • Tyrion
O krok od niespodzianki
Skrwa, po fatalnym występie przed tygodniem, postanowiła się zrehabilitować i grając dobre zawody, zremisowała z liderem rozgrywek Świtem w Staroźrebach 2:2. Co ciekawe, to gospodarze mogą mówić o szczęśliwym zakończeniu, gdyż do 78. minuty przegrywali 0:2. Niestety, nie udało się Skrwie dowieść do końca meczu zwycięstwa i musiała zadowolić się podziałem punktów.

Kapitalny początek
Poważnie osłabiona Skrwa pojechała na mecz do Staroźreb. Najwidoczniejszy był brak Kamila Bonisławskiego, choć lista zawodników, z których nie mógł skorzystać trener Janusz Kruszewski w tym meczu, nie była krótka: P.Brzoza, M.Wolak, D.Wolak, R.Kowalski, K.Kalinowski, A.Magge, M.Góralski. Z tego powodu szkoleniowiec miał nie mały ból głowy przed zawodami. Świt to drużyna nie tylko przewodząca w lidze, ale mocna, solidna i grająca w zbliżonym składzie od wielu lat. Dodatkowo przed sezonem został sprowadzony do klubu bardzo dobry bramkarz Adrian Rak i Świt wyrósł na jednego z faworytów rozgrywek. Początek zawodów to jednak prosty błąd defensywy Staroźreb. Piłkę przejmuje Piotr Sadowski i kapitalnym strzałem z 16. metra wprost w okienko bramki strzeżonej przez Adriana Raka otwiera wynik tego meczu. Ten dość niespodziewany początek nie zraził gospodarzy i już w 8. minucie byli bliscy doprowadzenia do wyrównania. Jarosław Unierzyski fatalnie z bliska pudłuje. W 24. minucie pokazał się z dobrej strony nasz bramkarz Marek Tyburski, który obronił kąśliwy strzał Macieja Sobiesiaka. Skrwa umiejętnie blokowała ataki Staroźreb i sama, mając okazję, atakowała. Jeden z tych ataków w 32. minucie przyniósł drugiego gola dla Łukomia. Kolejny błąd obrony Świtu. Piłka trafia do Daniela Kaczmarczyka, który sprytnie minął pilnującego go zawodnika i zagrał do środka pola karnego, gdzie nadbiegał Piotr Sadowski. Napastnik Skrwy był na strzeleckiej pozycji, jednak zamiast uderzać, świetnie podał do lepiej ustawionego Jacka Beksy. Kapitan naszej drużyny rzucił okiem na ustawienie Raka w bramce i strzelił po ziemi w lewy róg bramki, zaskakując bramkarza gospodarzy. Świt po stracie gola znów był bardziej agresywny w atakach, lecz nie przełożyło się to na gole. Do przerwy zagroził bramce Marka Tyburskiego tylko raz w 38. minucie po kąśliwym acz niecelnym strzale Michała Sobczaka. To Skrwa w 45. minucie mogła zdobyć trzeciego gola, jednak w zamieszaniu pod bramką Świtu ani Jacek Beksa, ani Piotr Sadowski oraz Patryk Karczewski nie oddali czystego uderzenia, mimo dobrych okazji, i do przerwy sensacyjnie prowadziła Skrwa 0:2.  

Niewykorzystane sytuacje się mszczą
Po wznowieniu meczu groźnie zaatakował Świt. W 51. minucie przeprowadził składną akcję i na 5. metrze nieobstawiony znalazł się z Michał Sobczak. Trącił sprytnie piłkę po podaniu ze skrzydła, jednak kapitalnie zachował się Marek Tyburski i znakomitym rzutem sparował piłkę na róg. Po chwilowej przewadze Świtu mecz się wyrównał. Znów do głosu doszła Skrwa, która miała kilka wybornych okazji do podwyższenia rezultatu i de facto dobicia rywala. W ciągu 3 minut Łukomie aż trzykrotnie mogło zdobyć gola. Najpierw w 65. minucie na krosowy przerzut wszerz boiska zdecydował się Jacek Beksa. Piłkę głową przeciął Adrian Grabowski. Zrobił to na tyle nieumiejętnie, że skierował ją do własnej bramki obok zdezorientowanego Adriana Raka. Na szczęście dla gospodarzy było to dobrych kilka metrów przed bramką i po złym swoim zagraniu Grabowski rzucił się w pogoń za futbolówką i dzięki niebywałej szybkości zdołał wybić ją z linii bramkowej. Po zaledwie kilkudziesięciu sekundach, tzw. „piłkę meczową” miał Kamil Górecki. Dostał świetną piłkę z środka pola i znalazł się oko w oko z Rakiem. Uderzył po ziemi i bramkarz Świtu instynktownie nogą obronił ten strzał. Po krótkiej chwili okazję na bramkę ma Mateusz Telesiewicz, jednak źle podszedł pod piłkę i uderzył ją minimalnie niecelnie. Kiedy do końca meczu pozostawało coraz mniej czasu, Świt zaczął mocniej atakować. W 78. minucie błąd popełnia defensywa naszej drużyny. Michał Beksa nie zrozumiał się z Markiem Tyburskim i bramkarz Skrwy złapał piłkę zagraną przez Michała. Sędzia zawodów interpretuje to jako celowe podanie do bramkarza i dyktuje rzut wolny pośredni z 5. metra przed bramką. Dobrze rozegrany stały fragment gry i strzał pod poprzeczkę Damiana Kołeczka, i mamy gol kontaktowy. Źli i zdezorientowani goście błyskawicznie, gdyż już w 81. minucie tracą drugą bramkę i tym samym prowadzenie. Strzelcem gola po ładnej indywidualnej akcji był Mateusz Ziarko, który technicznym strzałem w długi róg doprowadza do remisu. Zamiast spokojnie prowadzić, Skrwa roztrwoniła całą przewagę. Na całe szczęście nie załamało to naszej drużyny i jeszcze sama zaatakowała, chcąc przerzucić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W 84. minucie swoją akcję ma Patryk Karczewski, jednak znów górą jest Rak i nogą odbija piłkę. W samej końcówce groźnie główkuje Ziarko, jednak Tyburski nie daje się zaskoczyć i ostatecznie ten ciekawy mecz kończy się podziałem punktów 2:2. Skrwa przypomniała sobie po tygodniu, jak gra się z trudnymi rywalami i przy odrobinie szczęścia mogła dowieść cenne prowadzenie do końca meczu. Mecz kończy się podziałem punktów, z których bardziej powinni się cieszyć gospodarze.

Tyrion

Zdjęcia (2)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe