Stare grzechy

  • 3.10.2018, 10:14
  • Tyrion
Stare grzechy Kasztelan w meczu z Huraganem nie był drużyną gorszą
W meczu 9. kolejki Kasztelan podejmował wicelidera Huragan Wołomin. Nasza drużyna grała bardzo dobre zawody, długo prowadząc i będąc zespołem groźniejszym. Wróciły niestety stare grzechy: nieskuteczność i niefrasobliwość w końcówce meczu w defensywie i to goście wywożą 3 punkty, zwyciężając 1:2.

Nie bać się Wołomina
Kasztelanowi bardzo potrzeba przełamania. Kilku spotkań wygranych i nabrania pewności siebie.  Okazja ku rozpoczęciu tej serii była w meczu z Huraganem Wołomin. Choć rywal należy do tych z grupy trudniejszych, to jeśli udowadniać swoją wartość, to najlepiej z silnymi. Z takim nastawieniem wyszedł na murawę zespół „piwoszy”. Tę chęć gry widać było od pierwszego gwizdka i już w 6. minucie mógł na listę strzelców wpisać się Daniel Mitura. Otrzymał on znakomite podanie z głębi boiska. Pomknął na bramkę i mając przed sobą tylko Mariusza Selerskiego, bramkarza gości, uderzył niecelnie, ponad bramką. Chwilę później Mitura podjął próbę zaskoczenia Selarskiego z dystansu, lobując go. I tym razem piłka mija bramkę. W 12. minucie Marcin Mroczkowski,  zawodnik sierpczan, opuszcza plac gry z kontuzją i „szpital” w Kasztelanie się nieustannie powiększa. Można mieć tylko nadzieję, że uraz Marcina będzie znacznie łagodniejszy niż pozostałych kolegów. Kasztelan nie poddawał się i w 18. minucie przeprowadził składną kontrę. W idealnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Bartłomiej Śmigrodzki. On również nie grzeszył skutecznością i nie trafił w światło bramki. Po bardzo udanych 20 minutach Kasztelana, gdzie można było prowadzić już kilkoma golami, gospodarze oddali inicjatywę gościom. Strzały Grzegorza Trzonkowskiego i Mariusza Marczaka z rzutów wolnych są groźne, jednak nie trafiają do siatki bramki, której strzegł Bartosz Przybyszewski. Końcówka I połowy znów należała do gospodarzy. W 44. minucie świetna kontra w wykonaniu sierpczan. Sebastian Krajewski II mija na skrzydle jednego obrońcę, niestety drugi okazuje się za mocny. Kiedy wydaje się, że zawodnik Kasztelana straci piłkę, on fantastycznie wrzuca ją na 7. metr przed bramkę rywali. Tam niczym  „spod ziemi” wyrósł Adrian Żuchniewicz, „zawinął” kryjącego go zawodnika i uderzył w długi róg bramki Wołomina, pokonując Selerskiego. Wybuch radości w ekipie Kasztelana i na trybunach. Prowadzenie błyskawicznie mogło zostać podwyższone. Kilkadziesiąt sekund po golu Jarosław Kułaga dograł dobrą piłkę do Bartłomieja Śmigrodzkiego. Ten znalazł się przed bramkarzem na 10. metrze. Selerski desperacko rzucił się pod nogi naszego kapitana i zdołał odbić piłkę. Wydaje się, że Bartek chwilę się zawahał i  to dało możliwość skutecznej interwencji bramkarza. Do przerwy Kasztelan jest lepszy i prowadzi. Niestety tylko 1:0, a mógł nawet trzema – czterema golami. Wicelider z Wołomina zawodził. 

Powtórka
Początek drugiej odsłony nie różnił się od tego co działo się w pierwszych 45. minutach. Huragan próbował prowadzić grę, jednak skondensowana obrona Sierpca rozbijała umiejętnie te ataki, sama groźnie kontrując. W 54. minucie kapitalną okazję bramkową ma Sebastian Krajewski II. Był sam niepilnowany przed bramką rywala, mając przed sobą tylko Selerskiego. Mocny strzał, który mija bramkę Huragana i gol znów nie pada. Kolejną okazję na bramkę ma Daniel Mitura. Ma dużo trudniejszą pozycję niż młodszy kolega, ale efekt jego strzału taki sam jak u Krajewskiego, czyli piłka mija bramkę gości. Huragan z upływem minut gra coraz lepiej i groźniej atakuje. Aktywny jest szczególnie wprowadzony na plac gry Marcin Figiel. Kasztelan mądrze się broni i próbuje konsekwentnie szybkich kontr. W 81. minucie ma miejsce jedna z nich. Piłka trafia do Damiana Kotkiewicza, który mocno kopnął piłkę z niepełnego półobrotu. Mariusz Selerski odbił ją, ratując swój zespół od straty gola. Niewątpliwie druga bramka sierpczan podłamałaby psychicznie gości, a tak cały czas zostawali w grze. Te niewykorzystane sytuacje się brutalnie zemściły. W 83. minucie w olbrzymim zamieszaniu pod bramką Kasztelana piłkę do naszej bramki kieruje Kamil Żmuda. Po doprowadzeniu do wyrównania goście „poczuli krew” i ruszyli do natarcia. Szybko udaje im się zdobyć drugiego gola. Kolejne zamieszanie w szesnastce „piwoszy”. Strzał Marcina Figiela wpada do siatki i cała praca w niemalże całym meczu wykonana przez Kasztelana zostaje zaprzepaszczona. Jeszcze nasi zawodnicy podejmują próbę doprowadzenia do wyrównania, lecz bez skutku. Sierpc przegrywa niezasłużenie. Przez większość meczu jest drużyną groźniejszą. Mógł zdobyć kilka goli, niestety nasi piłkarze znów są nieskuteczni. Mści się to w sposób bardzo okrutny. W końcówce tracimy gole, punkty i znów zaliczamy niezasłużoną porażkę.

Tyrion

Zdjęcia (2)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe