Równia pochyła

  • 31.10.2018, 11:36
  • Tyrion
Równia pochyła
Kolejny (już trzeci) mecz „o życie”  w mijający weekend rozegrał Kasztelan. Tym razem przeciwnikiem był Drukarz Warszawa i podobnie jak wcześniej Mazur i Wkra okazał się lepszy od sierpczan. Nasza drużyna (podobnie jak w Żurominie) przegrała 2:3 i jej pozycja w ligowej tabeli jest nie do pozazdroszczenia.

Tylko remis
W poprzednim numerze Kuriera apelowaliśmy o liczne przybycie na mecz Kasztelana z Drukarzem. Niestety widać, iż kibice tracą wiarę w drużynę i coraz mniej fanów zjawia się na meczach, a wśród tych, co się pojawiają, trudno szukać optymistów. Wszyscy liczyli jednak, że starcie z Drukarzem powinno przynieść punkty. Początek zresztą jak zwykle w wykonaniu „piwoszy” wyglądał zachęcająco. Co prawda to warszawianie mieli okazję do zdobycia pierwszej bramki w 7. minucie. Wtedy to strzał Bartosza Przyborka nad poprzeczkę własnej bramki przeniósł  głową Paweł Winnicki. Mimo tej sytuacji to gospodarze prowadzili grę. W 11. minucie rzut rożny wykonywał Dawid Klepczyński. Zagrał przed bramkę, gdzie zrobiło się bardzo tłoczno. Do piłki doszedł Tomasz Braniecki i strzałem z bliska pokonał Krzysztofa Mazura. Wielka radość w obozie sierpczan, która zadziałała mobilizująco i po chwili świetną akcję na podwyższenie wyniku ma Adrian Żuchniewicz. Marnuje ją, źle rozgrywając futbolówkę. Wydaje się, że wreszcie Kasztelan wpadł na odpowiednie tory gry i wszystko ułoży się po myśli szkoleniowca, zawodników i kibiców. Niestety nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły drużyną Kasztelana. W 22. minucie Kamil Marczak ruszył prawą stroną boiska. Ograł, będąc w naszym polu karnym, Rafała Sobczaka i zagrał przed bramkę do nadbiegającego Filipa Dębka. Zawodnik Drukarza uderzył z bliska, silnie, nie do obrony i Piotr Zieliński zmuszony był wyjąć piłkę z siatki. Mało że Kasztelan stracił gola, to po minucie traci drugiego. Kolejny błąd Sobczaka, który pozwala przyjąć piłkę Marczakowi przed bramką. Ten „zawinął” obrońcę Kasztelana i strzelił przy słupku, pokonując Zielińskiego. Trener Artur Wyczałkowski błyskawicznie reaguje, ściągając z murawy Sobczaka, który „zawalił” dwa gole. Kasztelan po tych dwóch ciosach jest oszołomiony, jednak na „deskach nie leży”. Atakuje i czyni to bardzo dobrze. W 32. minucie świetne podanie z głębi pola otrzymuje Daniel Mitura. Wychodzi w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Niestety, zamiast uderzać, próbuje go obiec i zbyt daleko wypuszcza sobie piłkę, która wychodzi za linię końcową. Zmarnowana doskonała okazja do wyrównania. W 41. minucie grający dobry mecz Żuchniewicz ma bramkową okazję. Uderza z 11. metra, jednak fatalnie przestrzela i zamiast wyrównania jest jęk zawodu. W 44. minucie w teoretycznie niegroźnej sytuacji Żuchniewicz zostaje podcięty przez przeciwnika w polu karnym. Sędzia meczu nie ma wątpliwości i pokazuje na jedenasty metr, gdyż całe zajście ma miejsce w polu karnym Drukarza. Do piłki podchodzi Mitura i podobnie jak w Żurominie zdobywa gola z rzutu karnego. Bramka ta daje nadzieję na dobry wynik w tym meczu i do szatni obie drużyny schodzą, mając po dwie bramki na koncie. 

Brak błysku
Po wznowieniu gry ładną akcję przeprowadza Bartłomiej Śmigrodzki. Mija on dwóch rywali i silnie uderza zza pola karnego. Bramkarz gości Krzysztof Mazur z trudem odbija tę piłkę. Gola nie ma, a Kasztelan traci zawodnika, gdyż Bartłomiej przy tym strzale łapie kontuzję i musi opuścić plac gry. Mamy optyczną przewagę, jednak to goście groźniej kontrują. W 60. minucie rzut rożny rozgrywają przyjezdni. Centra i w polu karnym obrońcom ucieka Kamil Marczak, który głową zdobywa z bliska gola. Po raz kolejny musimy gonić wynik, niestety tym razem zaczyna brakować argumentów w ataku. Rzadziej, lecz groźniej atakują goście. Strzały Kamila Marczaka czy też Krystiana Kija mijają minimalnie bramkę Zielińskiego. Nadzieja dla sierpczan jeszcze się tli. W 78. minucie w pole karne wbiegł Żuchniewicz, jednak w ostatniej chwili został on zablokowany przez obrońców. Podobnie jak uderzenia Damiana Kotkiewicza jak i Damiana Koryto w 83. minucie. Do końca Kasztelan atakuje, jednak bez wyrazu. W doliczonym czasie gry ma miejsce olbrzymie zamieszanie  w polu karnym warszawian. Piłka trafia do Marcina Rokickiego, który bez przyjęcia uderza. Futbolówka pechowo o centymetry mija słupek bramki gości i mecz kończy się zwycięstwem przyjezdnych 2:3. Kasztelan kolejny mecz kończy bez punktów i jego sytuacja w tabeli wygląda, oględnie mówiąc, źle. Czy mecz kolejny z przedostatnią Mławianką będzie ostatecznym pogrążeniem się drużyny, czy może „światełkiem w tym mrocznym tunelu”? Przekonamy się już w niedzielę. Wiadomo, że porażka spowoduje, że nawet najwięksi optymiści będą pogrążeni w żałobie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w meczu z Drukarzem, o bardzo wielkim ciężarze gatunkowym, to piłkarze gości wydawali się bardziej zdeterminowani do zwycięstwa. Nie odstawiali nóg i walczyli na całego. Tego zaangażowania brakowało sierpczanom i nie ma co się oszukiwać, z takim podejściem do meczów trudno oczekiwać punktów.

Tyrion

Zdjęcia (2)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe