KTO POCIĄGA ZA HAMULEC INWESTYCYJNY?

  • 5.04.2017, 12:17 (aktualizacja 12.04.2017 12:20)
  • JG
KTO POCIĄGA ZA HAMULEC INWESTYCYJNY? fot. JG
Sesja Rady Gminy w Mochowie po raz kolejny nie obyła się bez emocji. 31 marca w sali konferencyjnej urzędu padały wzajemne zarzuty i oskarżenia. Wniosek o kontrolę trafił nawet do wojewody mazowieckiego.

Serię roszczeń rozpoczął przewodniczący Komisji Rewizyjnej Tadeusz Malanowski.  Wyraził wątpliwości, co do sposobu pisania protokołu. Domagał się, by to pracownik Rady przygotował protokół "maszynowo". Przewodniczący Rady Jan Głodkowski próbował wyjaśnić, że do sporządzania protokołów są gotowe druki, które wystarczy tylko czytelnie wypełnić. Sytuacje próbował załagodzić wójt gminy Zbigniew Tomaszewski.

- Po co te emocje, skoro pan potrafi pisać czytelnie. Ja się z tym protokołem zapoznałem, ładnie pan napisał, czytelnie. Trzeba też się napracować. Skoro jest pan przewodniczącym i jest pan strażnikiem w swojej drużynie, jeśli chodzi o zespół kontrolujący, to zachęcam do takiej pracy - mówił wójt. Zwrócił uwagę również wiceprzewodniczącemu Rady Gminy, który, zdaniem wójta, nie zna ustawy o samorządzie gminnym i posiłkuje się organami kontrolującymi z zewnątrz. Chodziło o pismo skierowane do wojewody, aby ten wszczął w urzędzie kontrolę.

- Stara się pan macać pewne tematy, pewne regulacje. Ja uważam, że radny powinien stać na straży inwestycji gminnych, nie umniejszając pewnych decyzji, które dzieją się na sesji Rady. Pan jest w opozycji i ma prawo do pewnych uwag. Wiadomo, że uwagi przyjmiemy i staramy się się do tego podchodzić roztropnie, bo to jest ważne, ale pisanie przez państwa radnych - przez panią Hannę Ciemiecką, Marka Warczachowskiego oraz Tadeusza Malanowskiego - do wojewody  jako organu rządowego, kontrolującego naszą gminę, uważam, że to jest bezzasadne, to jest na poziomie, uważam, przedszkola, sprawy gminy ma rozpatrywać wojewoda mazowiecki, to jest absurdem. Wojewoda oszczędził tutaj pewnych regulacji w tym piśmie, żeby nie ośmieszyć tych radnych i wskazał organ na gminę. Szanowni państwo, to jest absurdem, żebyśmy takie tematy i takie problemy wyciągali na forum publicznym. Mówi pan, żeby utwardzać drogę w Żukach i ja jestem za tym, ale skąd mam wiedzieć, że pismo znowu nie trafi do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, gdzie znowu będziemy mieli wytyczne - posprzątaj. Podchodźmy rozsądnie do pewnych zdarzeń, ci państwo, o których wspomniałem, zapoznajcie się z ustawą o samorządzie gminnym i respektujcie zasady, jak ustawodawca przewidział, a nie wojewoda musi pokazywać palcem, jak macie postępować. Skoro chcecie skarżyć inwestycje gminne, skarżcie, róbcie, jak uważacie, ja uważam, że funkcjonariusz publiczny, którym jest radny, powinien dbać o dobro mieszkańców, a nie wprowadzać organy kontrolujące na nasz teren. Jak powiedziałem, ustawa o samorządzie gminnym raczkuje u pana w głowie. Wójt odpowiedział również na pytanie wiceprzewodniczącego na temat wodociągów gminnych, których odbiory są ustalone na 5 kwietnia w miejscowościach Zglenice Duże, Bendorzyn, Kapuśniki, Dobrzenice Małe.  Natomiast wiceprzewodniczący, odnosząc się do słów wójta, odparł, że wykształcenie ma trochę większe niż na poziomie przedszkolaka. Potwierdził, że napisał pismo oraz że nie był na żadnym szkoleniu, ale wie, jak takie pismo napisać.

 

Pismo do wojewody

Wiceprzewodniczący Rady w lutym tego roku skierował pismo do wojewody mazowieckiego, zwracając się z prośbą o przeprowadzenie kontroli w Urzędzie Gminy w Mochowie, gdyż miał wątpliwości, co do rzetelności inwestycji. Pismo zawierało też informację, jakoby wójt w sprawozdaniach nie informował radnych o wszystkich podjętych działaniach między sesjami Rady. Tutaj padł przykład o nawiezieniu drogi kruszywem przez osobę prywatną, a o tym fakcie radni mieli dopiero dowiedzieć się z lokalnej prasy. W piśmie padł też zarzut, że wójt nie odpowiada na pytania radnych i tu wspomniano o budowie wodociągu. Po raz kolejny, tak jak w sprawie drogi, chodziło o wodę zaopatrującą fermę drobiu w Zglenicach. Wnioskodawcy podnieśli, że ten pobór wody jest nielegalny, a działania wójta niezgodne z interesem gminy. Wojewoda kontroli się nie podjął i w odpowiedzi wskazał, aby pismo skierować do Regionalnej Izby Obrachunkowej i Urzędu Zamówień Publicznych. Wiceprzewodniczący na własną rękę postanowił sprawdzić, jak to jest z przyłączem wody do wspomnianej fermy drobiu. Jak powiedział, "zauważył, że inwestor korzysta z wodociągu gminnego i ma przyłącze". Złożył w tej sprawie wniosek do Urzędu Gminy o wydanie dokumentów. Wywnioskował z nich, że "coś tu nie pasuje". Zacytował pismo inwestora, który miał pokryć wszelkie koszty przyłączenia. Wspomniał, że gdyby wiedział, że dokonano przyłącza, toby nie "drążył, ale kierownik mówi co innego, a  wójt się od odpowiedzi wykręca". Odniósł się do argumentu wójta dotyczącego sprzątania drogi i wskazał, że od sprzątania jest wójt, oraz że wójt "nie raczył poinformować o nawiezieniu drogi w Zglenicach, aż musiała gazeta to napisać".

 

Wyszła słoma

Przewodniczący Rady Jan Głodkowski odniósł się do słów przedmówcy, że był kiedyś na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej, gdzie padły" niefortunne słowa, że właściciel kurników mógłby brać słomę od sąsiadów".

- Czerpanie korzyści majątkowych jest z urzędu karalne. Powiedziałem słowa, mógłby brać inwestor słomę, bo smród wąchają wszyscy najbliżsi mieszkańcy. Mógłby, ale przede wszystkim ja nie jestem rolnikiem już od paru lat. Takiej słomy nie dostarczę, a są inne kurniki, na które mogę dostarczyć, gdybym miał tę słomę. A  zresztą druga sprawa, ja znam sytuację i stosunki nasze, a to są nasze prywatne sprawy, mnie pan Chrzanowski na teren fermy nie wpuści - prostował wiceprzewodniczący.

Radna Hanna Ciemiecka zaś odbiegła od tematu i zastanawiała się nad wydatkami remontu budynku gminnego w Cieślinie. Dywagowała, co można było zrobić, żeby koszty były mniejsze. Poparła także wniosek przedmówcy. Poruszyła także kwestię sfinansowania budowy oczyszczalni ścieków w Mochowie.  Wskazała, że wójt prowadzi z "radnymi wojnę". Wójt gminy pouczał radną, że on stawia przede wszystkim na merytorykę i radny powinien być przygotowany do rozmowy, a nie zgadywać "ile dostaniemy umorzenia, czy to będzie kredyt, czy pożyczka, czy dotacja?" Odniósł się także do słów wiceprzewodniczącego Rady.

- Na wniosek pana radnego możemy tę wodę odciąć, a pan będzie się procesował z panem Chrzanowskim. Panie radny, napracowałeś się, nakserowałeś dużo pism, którymi operujesz. Jaka jest celowość? Nikt mnie nie będzie oskarżał o to, że inwestycja nie doszła do skutku, wszyscy są zadowoleni z inwestycji, zamierzeń, a pan cofa się, zamiast iść do przodu. To pan jest hamulcem inwestycyjnym na terenie gminy.  Pan się podpiera datami, pan pracuje intensywnie nad panem Chrzanowskim. Pana sprawy prywatne nie powinny być poruszane na sesji obrad Rady Gminy, ponieważ mieszkańcy to oglądają. Jeśli pan przewodniczący komisji rewizyjnej czuje, że jeszcze ma te braki, jeśli chodzi o punkt kontrolny, to może skontrolować wodociąg u pana Chrzanowskiego, instalację w domu w Cieślinie. Nie ma problemu. Od tego jesteście, pracujcie. Skupmy się na jednym, my pracujemy dla dobra mieszkańców, a nie cofamy się do grudnia 2016 roku. Czy pana interpelacje wpłyną na inwestycje na terenie gminy? Nie wpłyną, ale pan próbuje ciągnąć, jest pan hamulcem inwestycyjnym. To naprawdę się nie podoba. Pan chce być wyrazicielem opinii za wszystkich. Pan się czepia drogi i wodociągu - wójt prosił ponadto o merytoryczną dyskusję, a nie na "wyczucie".

 

Farsa

Radny Stanisław Kalkowski, przysłuchując się rozmowie, stwierdził, że jest to farsa i "Rada się ośmiesza". Odniósł się do wspomnianej wyżej sprawy drogi wiceprzewodniczącego, potwierdził, że na swoje drogi otrzymał taki sam gruz i nie pisze na to donosów do WIOŚ czy do wojewody.

- Były tam i śruby, co wybrał właściciel mieszkający w pobliżu, resztę ja podniosłem, jako radny, i się cieszę z tego, że mieszkańcy mają lepszy dojazd, a pan robi z tego jakieś problemy. Odnosząc się do protokołów, panie przewodniczący, pan powinien jeszcze kilka razy jechać na szkolenie, żeby pan znał przepisy i stosował je. Podejrzewam, że te kontrole będzie pan sam prowadził, bo moje zdanie, jako członka komisji, praktycznie się nie liczy, tak zauważyłem. Kiedyś pan prowadził kontrolę, a ma pan protokół na którąś kontrolę? A odnosząc się do kanalizacji, bo pani podnosi temat, pani była pani głównym doradcą pani byłej wójt i zaprzepaściliście pieniądze na kanalizację Mochowa - skwitował radny.

A odnosząc się do kanalizacji, której temat podniosła radna Ciemiecka, to pani była głównym doradcą byłej pani wójt i zaprzepaściłyście pieniądze na kanalizację Mochowa - skwitował radny.

Wiceprzewodniczący zaś kontynuował temat nawiezienia drogi, twierdził, że z gazety się o tym dowiedział, bo wójt "nie raczył poinformować". Wrócił także do podłączenia wody na fermie drobiu. Dyskusja wróciła ponownie do finansów gminy. Zakończył ją wójt. Podkreślił po raz kolejny, że emocje są niepotrzebne na sesji.  Zwrócił się do wiceprzewodniczącego, że "owszem, mógłby poinformować, bo tak jak prasa napisała, pan nie wie, co się dzieje dookoła pana, a trzeba mieć oczy szeroko otwarte. To było w formie darowizny. Teraz boję się cokolwiek do pana powiedzieć czy napisać, bo znowu WIOŚ pan ściągnie". Wspomniał również między innymi o realizowanych  w gminie oraz o pozyskaniu środków zewnętrznych. Kilkugodzinne obrady, mimo dość ożywionej dyskusji, zakończyły się życzeniami wójta z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych.

JG
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe