NA TEJ DZIAŁCE TO BIZNESU NIE BĘDZIE?!

  • 5.04.2017, 12:28 (aktualizacja 12.04.2017 12:31)
  • JG
NA TEJ DZIAŁCE TO BIZNESU NIE BĘDZIE?!
Jedna ze spółek (nazwa znana redakcji) wystąpiła o środki unijne na inwestycję pod nazwą "Technologia przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego", którą zamierzała realizować w Lelicach. Z nadzieją, że uda się załatwić wszelkie formalności krok po kroku, przedstawiciele spółki już w styczniu udali się do gminy w Gozdowie.

- Byliśmy u pana wójta, osobiście z nim rozmawialiśmy, przedstawiliśmy sytuację, poinformowaliśmy, że złożyliśmy wniosek o środki unijne i poprosiliśmy o możliwie jak najszybsze wystawienie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Według ustawy urząd ma na to 30 dni od momentu złożenia kompletu dokumentu, aczkolwiek może termin przedłużyć, jeżeli z ważnych przyczyn nie może tej decyzji wydać. Jeżeli nie wyda decyzji w ciągu 30 dni, mamy możliwość złożenia skargi do instytucji nadrzędnej i możemy wnioskować o ukaranie urzędnika, co teraz z pewnością uczynimy. 17 stycznia złożyliśmy prośbę o wydanie decyzji. Już wtedy zostaliśmy poinformowani przez urzędników gminy, że działka, na której planujemy inwestycję, jest działką mieszkaniowo-usługową. O tym również wiedział wójt. Urząd odpisał nam na prośbę, powołując się na szereg ustaw. Podczas wizyty w gminie urzędnik poinformował nas, że jeszcze raz musimy złożyć wniosek do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, dołączając dokumenty takie jak: karta informacyjna przedsiębiorstwa, mapki, opłata i tak dalej - tłumaczą wnioskodawcy.

 

Sprawa skomplikowana

Spółka złożyła komplet dokumentów 1 marca. Zapewniano właścicieli, że wniosek o opinię wraz z dokumentacją do sanepidu i RDOŚ w Warszawie wyjdą najpóźniej do 6 marca, a jeżeli zaistniałby jakiś problem, to 6 marca skontaktuje się w tej sprawie pracownik urzędu.  6 marca nikt nie zadzwonił, więc  przedstawiciele spółki zakładali, że dokumentacja została wysłana do sanepidu w Sierpcu i RDOŚ w Warszawie. Jak się jednak okazało 17 marca, dokumenty firmy nie dotarły jeszcze do sanepidu. Taką samą informację przekazał RDOŚ.

- Zadzwoniliśmy do urzędu gminy. Urzędnik, który zajmuje się naszą sprawą, poinformował nas, że decyzją wójta było wstrzymać wysyłkę dokumentów do sanepidu i RDOŚ, gdyż pan wójt stwierdził, że sprawa jest skomplikowana. Jednakże chyba nie była aż tak skomplikowana, skoro po naszych telefonach, 17 marca wysłał pisma o wszczęciu postępowania administracyjnego i rozpoczął procedurę, którą powinien rozpocząć 6 marca. Na pytanie, dlaczego wstrzymywał wysyłkę dokumentów, stwierdził, że nie wiedział, że działka, na której planujemy inwestycję, jest działką mieszkaniowo-usługową w planie zagospodarowania przestrzennego. Rzekomo musiał skonsultować się z urbanistą w gminie. Zdaniem urzędników urbanistą w gminie jest pan K, który obecnie przebywa na zwolnieniu chorobowym i jeszcze długo na tym zwolnieniu będzie przebywać. Czyli jeżeli z naszej strony nie byłoby interwencji, to na decyzję rzekomego urbanisty czekalibyśmy, aż wróci do pracy, czyli około pół roku? 20 marca została nam wydana notatka służbowa świadcząca o tym, że zarówno urzędnicy, jak i wójt dopiero 20 marca uzyskali informację, że ta działka jest mieszkaniowo-usługowa, o czym, co wyraźnie podkreślę, poinformowali nas w styczniu. Ta notatka służbowa nie wniosła żadnych nowych informacji. Dopiero 21 marca wysłane zostały pocztą wnioski o opinię do sanepidu w Sierpcu i RDOŚ w Warszawie. Podejrzewamy, że problemem pana wójta był fakt, iż działka, na której planujemy inwestycję, graniczy ze stawem gminnym w Lelicach. We wsi zaś krążą pogłoski, że na tej działce to biznesu nie będzie, bo wójt chce na tej działce zrobić parking. Oświadczamy, że działka jest prywatna, nie na sprzedaż, parkingu nie będzie. Pan wójt robił wszystko, żebyśmy nie uzyskali w terminie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, żebyśmy nie zdążyli jej dostarczyć do instytucji, w której ubiegamy się o środki unijne, chociaż o tym wiedział i obiecał, że w ciągu 30 dni decyzję wyda - twierdzą inwestorzy. Przedstawiciele spółki zdruzgotani, ich zdaniem,  przeciąganiem sprawy w nieskończoność, postanowili przyjść na sesję Rady Gminy w Gozdowie. Tak też zrobili i 24 marca wzięli udział w sesji gminnej.

- Zostaliśmy godnie przyjęci przez przewodniczącego Rady Grzegorza Ratkowskiego oraz wszystkich radnych, którzy wysłuchali tego, co mieliśmy do powiedzenia na temat planowanej inwestycji i o planowanym zatrudnieniu w firmie. Firma będzie zatrudniała około 15 pracowników. Natomiast pan wójt stwierdził, że nic nam nie pomoże chodzenie po "starostach, Błaszczakach czy Błaszczykach, a bezrobocie było, jest i będzie". Czy z tego wynika, że nikt nie jest w stanie nam pomóc?

 

Co na to urzędnicy?

O sprawę zapytaliśmy wójta gminy Gozdowo Dariusza Kalkowskiego. W imieniu wójta odpowiedzi udzielił gazecie sekretarz gminy Jacek Piekarski. Potwierdził, że17 stycznia 2017 roku do urzędu w Gozdowie wpłynęło pismo spółki o wydanie opinii o uwarunkowaniach środowiskowych.

- W odpowiedzi ustnej i pisemnej wnioskodawca został poinformowany, że zgodnie z art. 75 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2016 r., poz. 353 ze zm.) wójt gminy Gozdowo jest organem właściwym do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, nie zaś opinii. Inwestor jednocześnie został poinformowany, co należy zrobić, aby uzyskać decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Otóż zgodnie z powyższym artykułem z art. 71 ustawy z dnia 3 października 2008 roku o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2016 r. poz. 353 ze zm.) uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jest wymagane dla planowanych przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko oraz przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Są one określone w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2010 roku w sprawie przedsięwzięć mogących oddziaływać na środowisko (Dz. U. z 2016, poz. 71). Gdy planowane przedsięwzięcie znajduje się w powyższym rozporządzeniu, należy złożyć wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgodnie z wymaganiami określonymi we wspomnianej ustawie z dnia 3 października 2008 r. Na podstawie wniosku z 17 stycznia 2017 roku nie można było bowiem stwierdzić, czy przedsięwzięcie wyczerpuje treść przesłanek z rozporządzenia (Dz. U. z 2016, poz. 71) o potencjalnym zagrożeniu. Nadto wniosek nie dotyczył żądania wydania decyzji, co próbowaliśmy wyjaśniać inwestorowi już na samym początku. Odpowiedź pisemna jest z 31 stycznia 2017 roku.  Inwestor otrzymał ją 2 lutego 2017 roku.  Inwestor złożył wniosek dopiero po upływie miesiąca. 1 marca 2017 roku wpłynął wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Podstawowym warunkiem  do wydania decyzji jest zgodność z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. W prawidłowym procedowaniu swojej sprawy inwestor na etapie wniosku otrzymywał merytoryczne wsparcie ze strony Urzędu Gminy. Inwestor został poinformowany o zapisach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, z którego wynika, że w przypadku konieczności sporządzenia raportu planowane przedsięwzięcie będzie niezgodne z jego treścią.17 marca 2017 roku wydano zawiadomienie o wszczęciu postępowania. 21 marca 2017 roku wysłano dokumenty do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie (RDOŚ) oraz Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Sierpcu (PPIS) z prośbą o wyrażenie opinii w przedmiocie konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. W tym stanie rzeczy podstawowym i istotnym warunkiem otwierającym możliwość wydania decyzji jest otrzymanie odpowiedzi od organów, o których mowa wyżej, tj. RDOŚ i PPIS. Niemożliwe jest więc na ten moment udzielenie odpowiedzi na pytanie, w jakim terminie i o jakiej treści zostanie wydana decyzja, o czym zresztą inwestorzy wiedzieli - wyczerpująco powiedział sekretarz gminy Gozdowo.

Co dalej z decyzją na działalność w Lelicach? Na to pytanie zapewne przyjdzie jeszcze poczekać, biorąc pod uwagę przebieg procedur. Do sprawy jeszcze wrócimy.

JG
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ziomek
Ziomek 7.10.2017, 16:03
Slyszałam że staw który rozbudowano w lelicach jest nielegalnie rozbudowany co najlepsze za unijne pieniądze.Wiem że była już komisja w tej sprawie.Wojt dobry kombinator a ludzie mu wierzą .Co do inwestycji to wiem że to najwyższej jakości technologia.Ale to moja wiedza.
Zimny.
Zimny. 24.04.2017, 18:08
Z tego artykułu widać , że Urząd Gminy ma rację i nie pozwoli zbudować zakładu przetwarzającego odpady na tej działce. Obyśmy mieli więcej tak rozsądnie myślących w naszych władzach.
Obserwator 1234.
Obserwator 1234. 24.04.2017, 16:07
Śmieci w środku wsi ....ciekawe kto na to wyda zgodę ? przecież w okolicy jest zabudowa mieszkaniowa , a w planie zagospodarowania przestrzennego działki mieszkaniowo - usługowe . Co się tyczy bezrobocia to w tej chwili nie ma go w ogóle i nie sądzę , żeby ktoś chciał za marne grosze pracować przy śmieciach . W Lelicach jest dużo terenu na taka działalność np. po byłym SKR czy GSie .......inwestor na tych terenach byłby mile widziany.
Krys...k:)
Krys...k:) 7.10.2017, 21:58
Chyba pracujesz w gminie i piszesz te bzdury.

Pozostałe