„Ta runda będzie w pełni moja i mojego zespołu...”

  • 7.03.2019, 11:14
  • Rozmawiał: Tyrion
„Ta runda będzie w pełni moja i mojego zespołu...”
Rozmowa z Arturem Wyczałkowskim, trenerem Kasztelana Sierpc

Panie trenerze, musimy na chwilę wrócić do, nie ma co ukrywać, nieudanej rundy jesiennej w wykonaniu Pana drużyny. Jakie dostrzega Pan przyczyny niskiego miejsca Kasztelana w tabeli?
Trudno wskazać jedną przyczynę. Rozmawiałem o tym z zawodnikami, tymi którzy są i tymi, których już z nami nie ma w klubie. Pewne rzeczy chciałbym zostawić w szatni, ale jednym z głównych czynników, który  miał wpływ na taką postawę na jesieni, było to, że nie wszyscy mieli świadomość, że IV liga to jednak wyższy poziom i gra się inaczej, a rywale się znacznie trudniejsi. Nie wszyscy zawodnicy zdawali sobie sprawę, że nie wystarczy spotkać się 2 razy w tygodniu, potrenować i jakoś to będzie. Tutaj trzeba naprawdę solidnie popracować, aby były efekty. Jak się nie popracuje, to nie ma jakości. Nie ma co ukrywać, że seniorska okręgówka w Płockim okręgu jest, oględnie mówiąc, na troszkę niższym poziomie  w porównaniu z innymi regionami i ten przeskok jest dosyć duży. Niektórzy zawodnicy mieli z tym problem i to nie chodzi o to, że nie chcą grać, że może czasem brakuje umiejętności, a czasem po prostu przepracowanego czasu na treningach.  

Który z meczów w rundzie jesiennej zapadł najbardziej Panu w pamięci?
Najbardziej chyba zapamiętałem mecz z Wołominem. Graliśmy u siebie, czyli w Goleszynie. W końcówce straciliśmy bramki i punkty, a były one jak najbardziej w naszym zasięgu, podobnie jak z innymi zespołami z czołówki tabeli. Zresztą z analizy, z którą podzieliłem się z zawodnikami, wynika, że niemalże w każdym meczu około 70-75 minuty zaczynały się nasze problemy i mecze w końcówkach przegrywaliśmy. Do tego dochodziły kontuzje, ograniczona kadra co przyczyniało się do powyższego, co spowodowało również, że ta runda i nasza gra wyglądała jak wyglądała.   

Czy były decyzje, których Pan żałuje?
Jak by to powiedzieć, może nie tyle żałuję, ale gdy z perspektywy czasu patrzę, to mogłem podejść inaczej do pewnych rzeczy. Rzeczywistość, jaką tu zastałem, była jaka była. Nie zawsze można było tupnąć nogą, że coś się nie podoba. Nie na wszystkie rzeczy ma się zawsze wpływ. Organizacyjnie i kadrowo nie wszystko dało się przeskoczyć. Takie szczegóły, o których kibic raczej nie wie, ale mieliśmy problemy z miejscem do trenowania, jakieś przebierania w samochodzie, ograniczony czas na trening, to są takie szczegóły, które miały pośrednio wpływ na to, że ta jesień wyglądała jak wyglądała. Nie chciałbym wracać do tych ciężkich momentów z końcówki rundy, gdzie jeździliśmy gdzieś po orlikach itp. w niepełnej kadrze. Wyniki skupiają się na trenerze, ale niestety, nie na wszystko trener ma wpływ. Dlatego moje przemyślenia są po rozmowach z zarządem i zawodnikami takie, że do pewnych rzeczy trzeba było inaczej podejść.  

Minęło pół roku od kiedy pracuje Pan w Sierpcu, jak Pan ten okres ocenia?
Są tu naprawdę fajni ludzie, działacze, zawodnicy, burmistrz też jest bardzo otwarty na Kasztelana. Wszyscy razem mieliśmy w zeszłym roku pewne niedociągnięcia. Tak sobie czasem rozmawiamy z działaczami, że może szkoda, że nie spotkaliśmy się później, gdy ta infrastruktura sportowa będzie nowa i nieporównywalna. Może trzeba było rok z awansem poczekać, lepiej się do niego przygotować i przede wszystkim mieć gdzie grać i trenować. Nie ma co jednak gdybać. Ja broni nie składam, mimo pewnych przeciwności gramy do końca i walczymy do końca. 

Głównym problemem Kasztelana były kontuzje, teraz zawodnicy powoli wracają do treningów, może Pan coś powiedzieć na temat ich zdrowia?
Bartek Wiśniewski już z nami trenuje, ale jeszcze w grach nie bierze udziału, jednak mam nadzieję, że za chwilę dołączy do drużyny na 100%. Marcin Mroczkowski też zaczyna trenować, pewnie nie uda się do początku rundy przejść na pełne obciążenie, bo tego czasu jest coraz mniej, ale myślę, że wkrótce też będzie w pełni dyspozycyjny. Wrócił do nas Michał Dzięgielewski, który wiadomo, może nie czuje się jeszcze na 100%, ale trenuje, gra w sparingach. Mateusz Ambrochowicz leczy się i jeszcze trochę to u niego potrwa. Bardzo cieszę się z powrotu zawodników, da to bez wątpienia bardzo potrzebne możliwości manewru. Zresztą nie mamy tak szerokiej kadry, więc każdy zawodnik jest ważny. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś jest młody czy starszy, z Sierpca, Płocka czy Ciachcina. Liczy się jakość, którą zawodnik może nam dać. Za nami ciężka jesień i bardzo trudna wiosna i ci zawodnicy, którzy wracają, wniosą rywalizację, a jest ona bardzo potrzebna. Gdy na jesieni miałem 12-13-14 zawodników na treningu, meczu, to zawodnik, który nawet coś zawalił,  miał komfort, że i tak będzie grał. Sport, piłka seniorska to rywalizacja, a jeśli jest rywalizacja, to jest również rozwój. Powrót tych zawodników powoduje, że będzie konkurencja.  

Panie trenerze, kibiców w trakcie przerw między rundami najbardziej interesują transfery. Wiemy, że odeszło z klubu kilku zawodników: Krajewski, Betlejewski, Rokicki i Braniecki, czy to wszystkie ubytki?
Przede wszystkim Krajewskiego to nie liczę, bo on, można powiedzieć, przepracował z nami tylko okres przygotowawczy przed sezonem, a potem „zniknął”. Tomek Braniecki sam poprosił o rozwiązanie umowy z Kasztelanem. Jeśli chodzi o „Rokiego” i Łukasza, to nie ukrywam, że była to moja decyzja i zarządu klubu,  żeby się z tymi zawodnikami rozstać. Nie wiem, czy to się przełoży na wynik, ale bardziej myślę o zmianie mentalności w szatni, dlatego takie decyzje a nie inne, które zostały podjęte. 

Jak wygląda w takim razie bilans zysków i strat, jeśli chodzi o kadrę. Wiemy, kto odszedł, czy ktoś wzmocni Kasztelana?
Trenują z nami Bartek Błachnio i Filip Orłowski, został z nami Piotr Zieliński, do tego zawodnicy, którzy wracają po kontuzjach Bartek Wiśniewski, Marcin Mroczkowski, Michał Dzięgielewski oraz młodzież z Kasztelana, tj. Radek Wiśniewski, Adam Piotrowski, Łukasz Pniewski, Paweł Żółtowski. Także ten bilans jest in plus, mam nadzieję, że będą omijać nas kontuzje.

Czyli więcej wzmocnień nie mamy co się spodziewać?
Wie Pan, gdybyśmy mieli jako klub większe możliwości niż są, to moglibyśmy spróbować kogoś pozyskać, ale w okręgu też jest problem z wartościowymi zawodnikami. Trenowali z nami zawodnicy, których my chcieliśmy, ale pojawiły się dla nich „ciekawsze” oferty i już ich nie ma.  Był tu Michał Sadowski, Dominik Konwerski. Nikt niestety tu nie przyjdzie tylko dlatego, że jest ładny stadion, drużyna itp. Większość patrzy na gratyfikacje finansowe. Sadowski dostał propozycję z Łomży z III ligi i jest tam, Konwerski potrenował, ale wybrał podobno MKS Kutno. Wybrali inne możliwości i cele. Grał w sparingu przeciwko nam Kopczyński, zawodnik, który miał za sobą grę w ekstraklasie, z którym też rozmawialiśmy, ale temat nie wypalił, ktoś dał więcej, zaoferował coś więcej i nie ma go  z nami.  Pracujemy z tymi, którzy są, zostali, zostawiliśmy świadomie, i chcą grać dla Kasztelana!!

Czy są formacje, jakie chciałby Pan jeszcze wzmocnić?
Zdecydowanie wzmocnienia potrzebne były i są w linii obrony, ale również w linii ataku. Analizowaliśmy to, co się działo w poprzedniej rundzie i wiemy, gdzie mieliśmy problem, np. taki, że nie mieliśmy w rundzie jesiennej w formacji defensywnej zawodnika lewonożnego, co przekładało się na grę w tej formacji. Zawodnik prawonożny nie jest naturalnie stworzony do grania po lewej stronie. On może na niej grać, ale to jest jednak różnica. W tej chwili Bartek Błachnio jest takim zawodnikiem i tu bardzo liczę na jego postawę oraz Filipa Orłowskiego i wracającego po kontuzji Michała Dzięgielewskiego w formacji ofensywnej.

Można żałować, że nie ma z nami Mariusza Śniecia, który bardzo dobrze grał na lewej stronie?
Tak, klub kontaktował się z nim również, jednak ma inne plany życiowe i nie gra już w piłkę, więc nie ma co gdybać.

Z obliczeń matematycznych wynika, że trzeba wygrać 8-9 z 14 meczów na wiosnę i patrzeć jeszcze na rywali. Zadanie ciężkie przed Wami. Jaki Pan ma pomysł na realizację tego celu?
To nie jest tylko ciężkie zadanie, ale bardzo ciężkie. Bardzo kluczowy będzie początek rundy, ten pierwszy miesiąc, 4-5 meczów. Jeśli uda nam się złapać kontakt na, jak ja to mówię 1,5-2 mecze, to będzie duża szansa. Jeśli tak się nie stanie i jeden, drugi, trzeci  mecz pokaże, że nie dla nas jednak IV liga, to będzie problem, który i tak jest już bardzo duży.  Musimy szybko nawiązać kontakt z drużynami będącymi przed nami i wtedy będzie możliwość powalczenia. Nie składamy broni, walczymy, nie takie rzeczy się zdarzały w piłce. To jest sport i wszystko się może wydarzyć. Mam wielką nadzieję i widzę, że zawodnicy są naładowani, chcą walczyć. Analizuję mecze z poprzedniej rundy, które nagrywaliśmy, i w trakcie przerwy zimowej to wszystko przeglądam, oceniam. Wiemy, że przed nami bardzo trudne zadanie i bardzo ważne pierwsze mecze. Jeszcze raz podkreślę, że początek będzie najważniejszy, kluczowy, w jaki sposób  wejdziemy w ten sezon. Jeśli uda się złapać ten kontakt, to może się wszystko wydarzyć. Teraz my nie mamy czasu na liczenie na kogoś i że zaskoczy coś za tydzień, za dwa. Musimy ostro od początku wejść w sezon. Każdy mecz w tej rundzie będzie dla nas jak o mistrzostwo świata. Nie ma innej drogi.

Rozumiem, że mocno wierzy Pan w tę drużynę?
A dlaczego miałbym nie wierzyć? Gdy już rok temu rozmawialiśmy, mówiłem, że wierzę w nią.  Teraz sytuacja jeszcze się zmieniła, wiemy, co chcemy osiągnąć, mamy cel. Trenujemy bardzo uczciwie 4-5 razy w tygodniu, dodaliśmy trening funkcjonalny, motoryczny z trenerem Robertem Bandoszem. Wszystkie założenia konsekwentnie  realizujemy. Biorąc to wszystko pod uwagę, wierzę w to, co robimy i ja się nie poddam. Co będzie w czerwcu, zobaczymy, mam nadzieję, że będziemy się cieszyć. Nie wyobrażam sobie, że miałbym przyjechać na trening, rzucić piłkę i myśleć, trudno, jeśli spadniemy, to świat się nie zawali. Nie, ja wierzę w to, co robimy. Chciałbym podkreślić jedną rzecz. W tej chwili można dopiero po tej rundzie, która nadchodzi, podsumować właściwie moją pracę. Wcześniejsza runda to było wszystko na szybko robione, te przygotowania, sezon startowy, wyniki itp. były jakie były. Teraz można powiedzieć, że to będzie mój zespół. Pracujemy tak, jak  chcemy, tak, jak założyliśmy sobie z klubem. Wiem, że liczy się cały sezon a nie jedna runda, ale mam nadzieję, że teraz zdobędziemy 20-23 punkty, to będzie dobry wynik. Gdybyśmy  tyle samo zdobyli na jesieni, bylibyśmy w zupełnie innym miejscu. Dlatego wiem, że ta runda będzie w pełni moja i tego zespołu, i wtedy będziemy mogli porównać i podsumować całość.     

Czyli można powiedzieć, że dopiero teraz na wiosnę będzie autorska drużyna trenera Wyczałkowskiego?
Tak. Mój pomysł na grę, model gry, moi zawodnicy. Mam nadzieję, że to wszystko zafunkcjonuje. Mogę otwarcie powiedzieć, że ta drużyna na wiosnę to moja drużyna, w którą bardzo wierzę. Chcę powiedzieć, że to, co było na jesieni, to ja od tego nie uciekam, biorę to wszystko na siebie, ale realnie, to, co mamy dziś, to jest mój pomysł na Kasztelana. Mam świadomość, jaką pracę wykonujemy, jak wygląda szatnia. Teraz jest to nasz zespół, wspólny.

Panie trenerze, czy Pan czuje, że ma za sobą bardzo wielki kredyt zaufania od działaczy, którzy mówią nawet, że takiego oddanego trenera jak Pan w Sierpcu jeszcze nie było?
Widzi Pan, ja to słyszę od działaczy, osób postronnych, kibiców, ale nie mnie to oceniać. Ja zawsze jednak twierdzę, że najważniejszy w klubie jest wynik. Miło, że działacze widzą zaangażowanie, jakość treningów i podejście. Jednak nie można do tego tylko tak podchodzić. To jest piłka seniorska, tu nikt nie gra, aby sobie pokopać. Najważniejszy jest wynik. Można prowadzić fajne treningi i tak dalej, ale jeśli nie ma zwycięskiego wyniku, to nie można być zadowolonym z siebie.     

Panie trenerze, na zakończenie. Jak Pan ocenia nowe boisko w Sierpcu, może nie cały obiekt, ale chociaż murawę, na której trenujecie?
Duży plus. Większość boisk w Polsce, i nie tylko, ma naturalne murawy i to, co naturalne, zawsze jest bardziej sprzyjające. Tutaj, jak myślę, zamysłem decydentów miała być funkcjonalność tego obiektu i on swoje zadanie super spełni. Na przykład dziś jest temperatura minusowa, a my możemy normalnie trenować, wykorzystać ten obiekt. Nie trzeba szukać niczego innego. Niestety, do końca nie wiadomo, czy uda się rozgrywać mecze w rundzie wiosennej na tym stadionie, a szkoda, bo grałoby się z pewnością lepiej na swoim obiekcie. Za sam obiekt, stworzenie go tutaj należą się duże brawa decydentom. Twierdzę nawet, że po Wiśle Płock, która jest na innym poziomie, to jest jeden z najlepszych obiektów w regionie i nie tylko. Czekamy oczywiście na szatnie, budynek, ale gdy wszystko to zostanie dopięte, ostatnie gniazdko podłączone, to będzie po prostu pięknie. Mam nadzieję, że ten stadion doczeka się pięknych momentów sportowych, może jeszcze tej wiosny, kto wie.  

 

Dziękuję za rozmow

Rozmawiał: Tyrion
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe