Derby dla Goleszyna

  • 03.04.2019, 09:59 (aktualizacja 03.04.2019, 10:02)
  • Tyrion
Derby dla Goleszyna Tyrion
Przed tygodniem na inaugurację mieliśmy pierwszy mecz derbowy pomiędzy Orłem a Pogonią. Nie minął tydzień, a mieliśmy kolejne sąsiedzkie spotkanie, tym razem Skrwa Łukomie podejmowała Orła Goleszyn. W wyrównanym starciu lepsi o jeden gol byli goście. Emocji i kontrowersji nie brakowało, jak to w derbach.

Walka
W tym spotkaniu faworytem byli goście, będący znacznie wyżej w tabeli i mający wysokie aspiracje, o których mówił przed rundą prezes Orła Robert Kwiatkowski. Dodatkowo drużyna z gminy Sierpc dysponuje zdecydowanie bardziej doświadczonymi zawodnikami, wystarczy wspomnieć tu parę stoperów, czyli Tomasza Branieckiego i Marcina Rokickiego, którzy od pierwszych minut udowodniali, że mają za sobą występy w wyższych ligach niż tylko liga okręgowa. Szczególnie podobać mógł się Braniecki, który grał pewnie i zdecydowanie. Skrwa, aby nawiązać równorzędną walkę, musiała przeciwnikom przeciwstawić swoją wolę walki i pełne zaangażowanie. Początek spotkania należał do gości. W 10. minucie groźnie z rzutu wolnego strzelał Mateusz Biegański. Ładnie przymierzył, jednak Marek Tyburski, bramkarz Skrwy, nie dał się zaskoczyć. Przez zdecydowanie większą część pierwszej połowy gra toczyła się w środkowej strefie boiska. Optyczną przewagę mieli goście, mimo iż grali pod wiatr. Skrwa zaś nie potrafiła faktu grania z podmuchami wykorzystać. Praktycznie przez całe 45 minut nie oddała celnego strzału. Orzeł również nie grzeszył skutecznością i mecz nie obfitował w sytuacje bramkowe. Dużo było za to walki, a sędzia meczu Wojciech Młotkowski pozwalał na twardą walkę. Można nawet było odnieść wrażenie, że był zbyt pobłażliwy dla niektórych zawodników, którzy nie przebierali w środkach. Prym w tym wiedli Atman Magge ze Skrwy i Łukasz Suliński z Orła. W 36. minucie dobrą piłkę w polu karnym Łukomia otrzymał Mateusz Biegański. Zrobił zwód, czym oszukał Mariusza Beksę, który nie chcąc dać się „przejść”, przewrócił rywala. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem karnego był Dawid Ziemczyk i Orzeł wyszedł na prowadzenie. Mający przewagę w tej części Orzeł w 40. minucie mógł podwyższyć rezultat, jednak uderzenie Dawida Krajenty minęło światło bramki. Do przerwy prowadzili goście w najmniejszym stosunku bramkowym 0:1. 

Kontrowersje
W II połowie to Orzeł grał z wiatrem i wydawało się, że jego przewaga będzie rosła, ale nic z tych rzeczy. Paradoksalnie, porywy mocnego wiatru nie pomagały drużynom grającym z nimi. Skrwa zaczęła grać szybciej i składniej. Trener Łukomia Janusz Kruszewski zrobił roszady w składzie i gra wyglądała zdecydowanie lepiej. W 55. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Arkadiusz Jastrzębski, jednak przeniósł piłkę nad bramką przeciwnika. W odpowiedzi strzału na bramkę próbował kapitan Orła Marcin Szczepkowski. Jego mocne uderzenie nie trafiło w bramkę i rezultat się nie zmieniał. W 60. minucie mogło paść wyrównanie. Na bramkę Dominika Matczaka uderza Przemysław Brzoza. Bramkarz Goleszyna fantastycznie paruje piłkę i chroni swoją drużynę od straty gola. W 72. minucie strzał minimalnie niecelny oddał Atman Magge, a po chwili został ostro sfaulowany przez Dawida Ziemczyka. Sędzia pokazał zawodnikowi Orła żółtą kartkę. Zawodnik Goleszyna w niewybrednych słowach ocenił rywala, a że zrobił to przechodząc obok arbitra, sędzia Młotkowski pokazał piłkarzowi drugą żółtą kartkę za niesportowe zachowanie i w konsekwencji ukarał go czerwonym kartonikiem. W taki absurdalny i nie ma co się oszukiwać – głupi sposób –  Orzeł traci zawodnika. Jak po meczu wyraził się o tym zdarzeniu trener Goleszyna Mariusz Skołt, jego zawodnik „oszalał” i trudno tu o bardziej wymowny komentarz. Po tym wydarzeniu Skrwa na dobre rzuciła się do odrabiania strat. Co kilka minut robiło się gorąco w polu karnym gości. W 80. minucie na 13. metrze przed własną bramką Dominik Matczak, bramkarz przyjezdnych, bezpardonowo w powietrzu wskoczył na wyskakującego Kamila Bonisławskiego. Choć wydawało się, że było przewinienie, to sędzia nie zatrzymał nawet gry. Podobnie zachował się w 84. minucie, kiedy to podcinany w polu karnym Orła był Daniel Wolak. Te dwie sytuacje spowodowały dodatkowe emocje i nerwowość na boisku. Obiektywnie wydaje się, że przynajmniej druga z sytuacji była nie mniej klarowna niż ta z 36. minuty, kiedy to faulowany był Biegański. Sędzia nakazał kontynuowanie gry i nic nie było w stanie zmienić jego decyzji. W 89. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Przemysław Brzoza, jednak Matczak po raz kolejny w tym meczu zachował się fantastycznie i instynktownie odbił piłkę zmierzającą do bramki. Mimo przewagi Skrwa nie potrafiła umieścić piłki w siatce i ostatecznie to goście cieszyli się ze zwycięstwa. Mecz wielkim widowiskiem nie był. Dużo było walki i ostrych spięć. Sędzia zbyt późno zaczął zawodników obdarowywać „żółtkami”, co spowodowało, że było momentami zbyt ostro. W pierwszej połowie lepiej grał Orzeł, zaś po przerwie Skrwa, jednak osiągnięta przewaga nie przekładała się na sytuacje bramkowe, których obie drużyny stworzyły zaledwie po dwie. Dwie kontrowersje z karnymi, plus czerwona kartka spowodowały, że obie drużyny miały pretensje do arbitra. Oczywiście większe drużyna przegranych Skrwa, która czuła się oszukana przez sędziego i długo po meczu emocje nie opadały.

Tyrion

Zdjęcia (3)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe