Stracona szansa

  • 05.06.2019, 09:53
  • Tyrion
Stracona szansa
W sobotę największy rywal Skrwy, Start Proboszczewice, przegrał swój mecz i pojawiła się szansa dla Łukomia, że przy zwycięstwie w Bielsku z tamtejszym Zrywem uda się Skrwie przeskoczyć w tabeli Proboszczewice i z nadzieją patrzeć na los i fakt, ile drużyn spadnie z ligi. Niestety znów zawiodła skuteczność i niefrasobliwość w defensywie. Zryw wygrał 4:3 i zadał kłam tym, którzy twierdzili, że będzie ten mecz „ułożony” pod Skrwę.

Działo się
Przed meczem pojawiły się głosy, że może pójść w tym meczu „układ” i Bielsk odpuści Skrwie. Takie jednak pomówienia nie działają zbyt dobrze na futbol, dlatego z windowaniem takich deklaracji na przyszłość trzeba być powściągliwym. Również z tego powodu obie drużyny wyszły na ten mecz dodatkowo zmotywowane. Już w 5. minucie Skrwa objęła prowadzenie po fatalnym błędzie zawodnika Zrywu, który podał piłkę wzdłuż środka boiska. Do futbolówki dopadł Kamil Bonisławski i pognał na bramkę Bielska. Po drodze minął jednego z obrońców i strzałem pod poprzeczkę wyprowadził Skrwę na prowadzenie. Radość i nadzieja na dobry rezultat, bo niektórzy twierdzą, że dobrze zacząć to podstawa. Cóż z tego jeśli już w 13. minucie był remis. Wrzutka piłki z autu w pole karne Skrwy i Damian Lewandowski wygrywa pojedynek główkowy z Michałem Beksą i przy asekuracyjnym zachowaniu Marka Tyburskiego, który został między słupkami, gospodarze doprowadzają do wyrównania. Skrwa nie mogła odpuścić i nie odpuściła. W 23. minucie goście „rozklepali” defensywę Zrywu. Bonisławski wpadł w pole karne i zagrał piłkę do tyłu do wybiegającego na czystą pozycję Patryka Karczewskiego, który miał przed sobą pustą bramkę. Nie zmarnował okazji i Skrwa ponownie wyszła na prowadzenie. Ono również trwało chwilę. W 26. minucie szarżującego zawodnika Bielska nieprzepisowo zatrzymał nienadążający za nim Maciej Wolak i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę zamienia pewnym strzałem Bartłomiej  Lorenc i ponownie był remis. Pięć minut później Zryw wyszedł na prowadzenie. Zamieszanie w polu karnym Skrwy i na 10. metrze znalazł się kompletnie niepilnowany Lorenc, i strzałem z przewrotki pokonał Tyburskiego. W doliczonym czasie gry do remisu mógł doprowadzić Karczewski, jednak z bliska trafił w bramkarza gospodarzy Kamila Grzelaka i do przerwy Zryw po ciekawym meczu prowadził 3:2. 

Walka to za mało
Po zmianie stron Skrwa mogła szybko zdobyć gola, jednak będącemu w dogodnej sytuacji Przemkowi Brzozie ucieka piłka i łapie ją Grzelak. W 65. minucie olbrzymie zamieszanie w polu karnym Skrwy. Przemysław Brzoza chciał wybić piłkę z własnego pola karnego, jednak doskoczył do futbolówki zawodnik Bielska i uderzył piłkę w rękę Przemka, stojącego maksymalnie pół metra od uderzonej piłki. Sędzia Kamil Rzechółko odgwizduje rzut karny za celowe zagranie piłki ręką. Była to bardzo kontrowersyjna sytuacja, gdyż nasz zawodnik nie miał zupełnie możliwości schować ręki, gdyż był za blisko piłki i przeciwnika. Jak widać, interpretacja przepisów to jednostkowa decyzja sędziów i jeden takie zagrania puszcza zgodnie z duchem sportu, zaś inny tak jak pan Rzechółko odgwizduje karnego. Do piłki podbiega ponownie Lorenc i zdobywa swojego hattricka w tym meczu. Skrwa jeszcze podejmuje próby walki. W 69. minucie Mariusz Beksa główkuje minimalnie obok słupka bramki Grzelaka. W 73. minucie szarżującego w polu karnym Karczewskiego fauluje rywal i sędzia po raz trzeci w tym meczu pokazuje na wapno, z tym, że w pierwszym i trzecim przypadku wątpliwości mieć nie można co to decyzji arbitra. Mariusz Beksa zamienia karnego na gola i Skrwa zdobywa gola kontaktowego. Do końca meczu trwa wymiana „ciosów”. Skrwa atakuje, a Zryw kontruje. W 81. minucie to właśnie bielszczanie mają okazję na kolejną bramkę.  Pojedynek sam na sam z Tyburskim przegrywa Michał Wochowski i gol nie pada. Do końca była nadzieja dla Skrwy na choćby remis, jednak prysła ona wraz z ostatnim gwizdkiem. Zawiodło kilka elementów, takich jak skuteczność i brak zimnej krwi w rozgrywaniu piłki pod bramką rywala. Dodać trzeba, że masa piłek została źle rozegrana w środku pola, gdzie zawiedli Arkadiusz Jastrzębski i Piotr Górecki, którzy zagrali poniżej swoich umiejętności. Szkoda straconych punktów. Sytuacja Skrwy wydaje się być bardzo ciężka. W tym momencie nie wszystko zależy już od nich i trzeba patrzeć na innych. Skrwa nie ma jednak patrzeć się na innych, tylko musi zacząć wygrywać, bo znów nie wszyscy zawodnicy zdawali się czuć powagę sytuacji, w jakiej znalazła się ich drużyna, że żarty już naprawdę się skończyły i tylko pełna mobilizacja jest w stanie coś jeszcze z zawodników wykrzesać.

Tyrion

Zdjęcia (2)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe