Czy stać było na więcej?

  • 26.06.2019, 12:43
  • Tyrion
Czy stać było na więcej?
Kasztelan po roku występów w IV lidze spada z niej i będzie grał w Lidze Okręgowej Płockiej. O spadku przesądziła katastrofalna jesień w wykonaniu „piwoszy” i gra poniżej oczekiwań w meczach domowych na wiosnę.

W wywiadzie, którego Kurierowi udzielił trener Artur Wyczałkowski przed rundą rewanżową, dużo było mowy o zaangażowaniu, pracy i nadziei na utrzymanie. Akurat zaangażowania i walki drużynie odmówić nie sposób, jednak coś poszło nie tak, skoro Kasztelan nie zdołał się utrzymać, a szansa na to była w pewnym momencie tej rundy. Analizując poszczególne mecze, można odnieść wrażenie, że w ekipie z Sierpca brakowało lidera, który ciągnąłby drużynę do zwycięstw. Takim zawodnikiem wydawał się Michał Dzięgielewski, który jak tylko pojawiał się na murawie, robił różnicę. Trener chyba nie do końca jednak miał zaufanie do doświadczonego sierpczanina, gdyż nader rzadko korzystał z jego umiejętności, umieszczając go w wyjściowej jedenastce. 
Po fatalnej jesieni mieliśmy tylko 9 punktów na koncie i co gorsze to awansem rozegrano jedną kolejkę na jesieni, więc meczów na odrobienie strat było mniej. Dalej trwał remont stadionu w Sierpcu i swoje domowe mecze Kasztelan rozgrywał w Drobinie (dwa ostatnie mecze domowe były już w Sierpcu). To wszystko nie dawało nadziei na końcowy happy end. Mimo wszystko nadzieja nie gasła.
Pierwsze spotkanie niosło wielkie emocje i wiarę w sukces, mimo że do Drobina przyjeżdżała ekipa Przasnysza. Mecz z przewagą gości, okraszony pięknym golem Damiana Lemanka. Kasztelan grał ambitnie i szczęśliwie, mając w swoich szeregach Michała Dzięgielewskiego i Daniela Miturę. Michał od momentu pojawienia się na murawie rozruszał ofensywę, a Daniel był niezwykle skuteczny, zdobywając dwa gole. Ostatecznie mecz kończy się podziałem punktów 2:2 i remis z faworytem pozwalał mieć nadzieję na faktyczne nawiązanie walki o utrzymanie. 
Kolejny mecz to wyjazd do Ciechanowa na spotkanie z późniejszym outsiderem ligi. Kasztelan dał lekcję młodej ekipie gospodarzy, wygrywając 0:5. Debiutanckie gole w tym występie zaliczył Filip Orłowski, który na wiosnę zasilił sierpecką drużynę. 
W 19. kolejce Kasztelan gościł ekipę Pogoni II Siedlce i zawiódł. Mecz kończy się bezbramkowo i optymizm po dwóch pierwszych meczach został przygaszony. Nie przegraliśmy, a mimo to był wielki niedosyt. Nieskuteczność i przez długie fragmenty brak pomysłu na grę skutkowały tym, że zamiast cieszyć się z 3 punktów, był zaledwie 1. 
Wyjazd do Ożarowa miał być spacerkiem, gdyż tamtejsza Ożarowianka seryjnie przegrywała na wiosnę. Kasztelan miał jechać i wygrać i tak się stało, łatwe 0:3 i ponownie nadzieja na utrzymanie zatliła się w sercach kibiców. 
Domowy mecz z Łomiankami zakończony remisem 0:0 potwierdzał, że Kasztelan nie potrafił na wiosnę grać u siebie. Zaczynało to wyglądać na klątwę stadionu w Drobinie. „Piwosze” są lepsi od rywali, jednak znów długo grają zbyt bojaźliwie i bez pewnego niezbędnego szaleństwa. Siermiężny futbol nie przynosił zwycięstw. 
Mimo wszystko po 21. kolejce do „bezpiecznego” Drukarza Warszawa tracimy tylko 3 punkty, więc wszystko było otwarte. Kolejne spotkanie niestety zweryfikowało naszą drużynę. Derbowy mecz w Płocku z Wisłą II, przegrany 3:0, spowodował, że po 5 kolejkach bez porażki trzeba było przełknąć jej gorycz. Dodatkowo bez sensu dyskwalifikację na kilka meczów łapie Bartłomiej Błachnio za groźby wobec sędziego i drugi z wiosennych nabytków drużyny musi kilka meczów „odpocząć”.
4 maja Kasztelan gościł warszawskiego Hutnika. Tak naprawdę ten mecz był jednym z najlepszych w wykonaniu sierpczan. Grali odważnie, ofensywnie i agresywnie. Przez długie minuty brakowało tylko skuteczności. Wreszcie w 85. minucie pada gol autorstwa Daniela Mitury i wydaje się, że klątwa stadionu zostanie przełamana. Niestety, nadeszła 93. minuta gry i fantastyczne uderzenie z dystansu Damiana Prackiego powoduje, że remis 1:1 staje się faktem. 
Kolejny mecz wyjazdowy sierpczan z liderem z Wołomina był bez historii, gdyż mimo ambitnej postawy nasza drużyna przegrywa 3:0 i realnie nie miała szans na urwanie choćby punktu. 
25. kolejka ligowa była niezwykle istotna, gdyż gościliśmy Koronę Ostrołęka, z którą jeszcze mogliśmy nawiązać walkę o utrzymanie. Niestety mimo przewagi znów pojawiły się stare grzechy. Apatia w atakach i brak lidera w ofensywie. Tylko remis 2:2 w meczu, który mógł wiele zmienić w ostatecznym rozrachunku.
Spotkanie derbowe w Gostyninie z Mazurem Kasztelan zasłużenie wygrywa 0:1. Gol niezawodnego Mitury powoduje, że pojawia się nadzieja, że jakimś cudem uda się utrzymać. 
W 27. kolejce gramy po raz pierwszy w Sierpcu, jednak wynik drobiński, gdyż potyczka z Wkrą Żuromin kończy się podziałem punktów 1:1. Jedna i druga drużyna mogła wygrać i remis obiektywnie był sprawiedliwy, choć to sierpczanie mieli piłkę meczową w doliczonym czasie gry.
 Kolejne dwa mecze były wyjazdowe i analizując serię remisów przez całą rundę, wydawało się, że lepiej grać na wyjazdach niż u siebie. Potyczka z Drukarzem w Warszawie kończy się zasłużonym zwycięstwem naszej drużyny 0:2, niestety wynik z boiska został zweryfikowany jako walkower 3:0 dla gospodarzy, gdyż w Kasztelanie zagrał nieuprawniony do występu Błachnio. Kłopot z weryfikacją kartek przyznanych za dyskwalifikację i błędy w komputerowym systemie powodują, że tracimy punkty. Sprawa w kontekście organizacyjnym nie wypadła najlepiej. „Winowajca” tej sytuacji, tj. kierownik drużyny, nie „chował głowy w piasek”, tylko wziął problem i odpowiedzialność na siebie. Choć to samo w sobie było postawą fair, jednak punkty zostały w Warszawie. Walkower został przyznany przed ostatnią kolejką, kiedy już było wiadomo, że „piwosze” opuszczą ligę, więc te stracone punkty wielkiego znaczenia nie miały.
Przedostatnia kolejka to wyjazd do Mławy. Ambitna gra do końca i z tego meczu przywozimy punkt po remisie 2:2. Ten podział punktów powoduje, że zarówno jedna, jak i druga drużyna nie uniknie degradacji. 
W ostatniej kolejce Kasztelan gości Ząbkovię. Niestety nie pada w tym spotkaniu remis, jak to jest w zwyczaju w meczach domowych. Rywal z Ząbek nie daje większych szans naszej drużynie i zwycięża 1:3, a bardziej od wyniku większość obecnych kibiców analizuje burdy, jakie mają miejsce na sierpeckim stadionie. Pseudokibice niszczą murawę, bieżnię, krzesełka. Koniec sezonu nie był efektowny zarówno na murawie, jak i na trybunach. 
Tak w wielkim skrócie wyglądała runda rewanżowa w wykonaniu piłkarzy Kasztelana. Nie udało się utrzymać, jednak ze spadkiem można było się oswoić, gdyż po nieudanej jesieni tylko niepoprawni optymiści mieli nadzieję na utrzymanie. A ono o dziwo było w pewnym momencie bardzo realne. Kilka niepotrzebnych remisów w meczach domowych spowodowało, że jako jedyna drużyna w lidze mieliśmy więcej zdobytych punktów na wyjazdach niż w meczach domowych. Trudno też jednoznacznie określić przyczyny spadku, gdyż nie ma chyba jednego powodu. Fatalna jesień, zbyt wiele remisów wiosną i brak prawdziwego lidera w ekipie wysuwają się na pierwszy plan. Przez całą rundę dochodziły niepokojące sygnały, że trener faworyzuje „zasięg” płocki kosztem sierpczan, których faktycznie w wyjściowych składach było niewielu. Kiedy drużyna utrzymałaby się, nikt by o tym nie wspominał, a tak na trybunach pojawiały się głosy, że zbyt wielu „najemników”, a zbyt mało wychowanków. Może po prostu w Sierpcu nie ma już zawodników o odpowiednim sportowym poziomie i trener nie miał innego wyjścia, jak korzystać z „zasięgu płockiego”? Dziwi jedynie, że w trakcie sezonu „odstrzeleni” zostali właśnie sierpczanie: Rokicki, Betlejewski czy Brzemiński, a w ostatnim czasie również powracający po kontuzji Ambrochowicz i mało grający Dzięgielewski. 
Po sezonie czas analiz i rozmów. Już niedługo przekonamy się, jaką drogą pójdzie Kasztelan. Czy postawi na sierpczan, czy może utrzyma obecnych zawodników, dających gwarancję na szybki powrót do IV ligi? Może nastąpi całkowite odmłodzenie drużyny i powrót do szkolenia młodzieży? Na te i inne pytania musi odpowiedzieć zarząd, a nam przyjdzie kilka tygodni poczekać na rozstrzygnięcia. Z pewnością sytuacji nie ułatwia sprawa zniszczonego stadionu i zawieszenia finansowania drużyny seniorskiej przez burmistrza Sierpca. Czarnych chmur nad Kasztelanem pojawiło się nader dużo i tylko można mieć nadzieję, że po najgorszej burzy zawsze wychodzi słońce.            

Tyrion
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe